Są różne podejścia do tematu raka – nie tylko konwencjonalne, a wpis ten jest jedynie ich zbiorem – zestawieniem tych mniej znanych poglądów. Co to oznacza? W poniższym wpisie nie ma lekarskich porad, reguł, ani sugestii co do wyboru sposobów leczenia. Może on służyć jedynie poszerzeniu horyzontów.

Rak to nieunikniony spadek po rodzinie. Tak mówią. Bo łatwiej przecież żyć bez wysiłku. Bez zastanawiania się nad długą listą bliżej nieokreślonych składników w tym, co pakujemy do ust. Bez konieczności ruszania się więcej niż dom-samochód-praca i praca-samochód-dom. Bez rzucenia palenia. I bez wielu innych rzeczy. Łatwiej jest wtedy zachorować na nowotwór z powodu genów, czyż nie? Trudniej byłoby przyjąć do wiadomości, że mamy na to wpływ. Że to często my doprowadzamy do raka.

Łącząc więc dwie kwestie :

  • naszą spychologię co do odpowiedzialności za pojawienie się choroby i często po prostu zwyczajny brak zainteresowania tematem zdrowia,
  • nieinformowanie nas o tym, jak faktycznie wyleczyć raka (o czym sporo już było w pierwszej części tego artykułu),

nie dziwne, że nasze szanse na przeżycie są marne.

Witamina C – ciąg dalszy

Kolejny raz kajam się z racji ignorancji w stosunku do witaminy C. Kolejny raz zdaję sobie sprawę, że moja wiedza na jej temat była znikoma. A witamina C zasługuje na więcej. A w zasadzie na więcej zasługujemy my. Do rzeczy.

Ostatnio przypomniały mi się zdarzenia poprzednich wakacji, gdy spędzałam urlop z Mamą. Pierwszego wolnego dnia użarła ją osa, a następnego złapało jakieś choróbsko. „Ta to ma szczęście” – myślałam wtedy. Teraz wiem już, że te dwa zdarzenia może i miały z pechem trochę wspólnego, ale wiem też coś znacznie ciekawszego – że jedno bez drugiego prawdopodobnie nie miałoby miejsca. Uświadomił mi o tym Jerzy Zięba. Wertowałam ostatnio jego „Ukryte terapie’ i trafiłam na opisaną tam historię dr Hugh Riordana:

Entuzjasta badań nad witaminą C (a raczej nazwałabym go zboczeńcem) bez przerwy (wręcz psychodelicznie) robił pomiary jej poziomu we krwi. Własnej krwi. Los chciał, że jednego dnia tego eksperymentu ugryzł go pająk. Okazało się wtedy, że to błahe zdarzenie, ani trochę błahym nie było. Witamina C w wyniku ugryzienia owada spadła we krwi do poziomu praktycznie niemożliwego do zmierzenia. Naukowiec myśląc, że dość szybko ją uzupełni – wstrzyknął sobie jej 15 g (!) (dawka uznawana jest za sporą – o czym za chwilę). Wlew nic nie zmienił. Ani kolejne, takie same, aplikowane przez następne 4 dni. Dopiero po 5-tym poziom witaminy lekko drgnął. Do poziomu ledwo mierzalnego.

Przytoczę tutaj jeszcze jeden precedens, jaki miał miejsce dawno temu:
A był nim szkorbut. W XVI i XVII wieku ludzie masowo tracili zęby, miliony na niego umarły. Mówili, że to nieuleczalne. A tu niespodzianka, wystarczy jedynie spożywać pewną dawkę witaminy C, żeby zęby miały się dobrze, a szkorbut był nam obcy.

Ok, opowiadam historie, ale jaki w ogóle związek ma witamina C z rakiem? Otóż, doświadczenie Riordana uświadamia coś niesamowicie istotnego. Jak myślicie, skoro w przypadku drobnych dolegliwości (jak ugryzienie owada właśnie) poziom witaminy spada w zasadzie do zera (czyli nasza odporność nie istnieje) i potrzebujemy wtedy przyjąć kilka bardzo dużych jej dawek, to jak wygląda sytuacja w przypadku przeziębień, czy dalej – podczas operacji, albo gdy chorujemy na nowotwór? I kolejne pytanie – czy zaleca się nam, tfu – czy jest to zakichany obowiązek (!), aby aplikowano nam wtedy ogromną ilość witaminy C? Nie. Za to, o ironio – w tych sytuacjach, gdy nasza odporność balansuje na krawędzi, właśnie wtedy, gdy potrzebujemy ogromnej ilości witaminy C i szybkiego namnażania się przeciwciał, które miałyby walczyć z rakiem, wtedy właśnie podaje się nam chemię. Czyli coś, co niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze. Nasze zdrowe komórki również. Nie pozwala nam to absolutnie w żaden sposób walczyć z rakiem. Powiedzmy sobie otwarcie – chemia nas zabija. Czy można opisać to inaczej, skoro statystyki wskazują, że wyleczalność nowotworów dzięki chemii jest znikoma?

Nie wiedzieć jednak czemu, medycyna zwykła traktować brak wspomnianego wcześniej szkorbutu, jako stan, w którym mamy zadowalającą ilość witaminy C w organizmie. I tyle. Ustalono dawkę i nazwano ją minimalną. A jest nią opłakane 80 mg dla kobiet i 90 mg dla mężczyzn (przypominam, że Riordan wstrzykiwał sobie jednorazowo 15 g!) witaminy C na dobę. Na jakiej podstawie komitet RDA ustalił właśnie taką wartość? Otóż, na podstawie badań neutrofilów. Czym one są? Jest to rodzaj krwinek białych, które odpowiadają za odporność. A czy wszędzie mamy jednakowy poziom witaminy C? Nie, witamina musi wybierać, gdzie się zgromadzi. I naturalnie wybiera te miejsca, gdzie jest najbardziej potrzebna. Jak myślicie, gdzie np.? W neutrofilach oczywiście. Dlaczego do badań wybrano więc tak niereprezentatywne w stosunku do całego organizmu neutrofile? Dr S. Levine (jeden z twórców owego wątpliwie rzetelnego badania) odpowiedział na tego typu pytanie, że „ są łatwe w próbkowaniu”. Myślę, że komentarz jest tu zbędny. Można tylko dodać, że badanie było przeprowadzane jedynie na garstce młodych osób, w dodatku zdrowych. A przecież, jak już zdążyliście się zorientować, w przypadku jakiegokolwiek problemu zdrowotnego, nasze zapotrzebowanie (a więc i tolerancja) na witaminę C jest wielokrotnie większa.

Jaką więc ilość witaminy C powinniśmy spożywać? Co ze słowami  „ryzyko przedawkowania”, które niejednokrotnie pewnie słyszeliście z ust lekarzy, znajomych, kogokolwiek? Sprawa jest niesamowicie prosta. I można ją rozwikłać samemu. Wystarczy zrobić eksperyment: Załóżmy, że jesteśmy np. przeziębieni. Eksperyment zaczynamy od wzięcia 1 lub 2 g witaminy C. Odczekujemy godzinę i bierzemy jej kolejne 1 lub 2 g. Czynność powtarzamy do momentu, aż dolegliwości przejdą. A co z tym „szkodliwym przedawkowaniem”? Nie jest możliwe, a to dzięki zdarzeniu, którego nie pomylicie z żadnym innym. Jeśli dostarczycie sobie już „nadprogramową” dawkę witaminy, to po prostu Was pogoni. Tak, dostaniecie lekkiego rozwolnienia. To znak, że eksperyment się powiódł :), bo doszliśmy przed chwilą do poziomu witaminy C, jaki w danym momencie jest nam potrzebny, żeby organizm realnie mógł walczyć z chorobą. Należy wtedy lekko zmniejszyć dawkę (żeby nie powodować biegunki) i przyjmować ją w dalszym ciągu co godzinę, do momentu wspomnianego już powyżej – ustania objawów przeziębienia.

Chwila, ale czy nawet same ulotki tabletek, które zwą się w aptece „witaminą C”, nie zabraniają nam przypadkiem spożywania preparatu w tak dużych ilościach? A i owszem. Co wcale mnie nie dziwi. Przecież ogromna ilość barwników i reszty wspomagaczy, które zawierają, może nam zwyczajnie rozwalić żołądek. Co nam pozostaje? Internet. Można w nich znaleźć czystą postać witaminy (czyli, co ważne – ASKORBINIAN SODU), szczególnie na stronach zagranicznych.

Oczywiście powyższy eksperyment jest bardzo uproszczony i w przypadku nowotworu – niewystarczający. Istnieje jednak sposób, który zdecydowanie daje sobie radę z rakiem (i wieloma innymi, zresztą bardzo poważnymi chorobami – jak cukrzyca, zapalenie wątroby, czy choroba Heinego-Medina). A jest nim wlew. Istnieje bowiem bardzo duża różnica w możliwym do osiągnięcia poziomie witaminy C we krwi, w zależności od sposobu jej podania. I rezultat jest kilkaset razy wyższy w przypadku wlewu dożylnego właśnie, niż w przypadku brania witaminy doustnie.

Nie zdziwi Was tu pewnie nazwisko Hugh Riordana (jegomościa od pająka), który wraz z zespołem lekarzy o ogromnym doświadczeniu w stosowaniu witaminy C, stworzył projekt RECNAC. Tematyka projektu jest niezwykle kontrowersyjna (tak, można wyleczyć raka naturalnie występującą w środowisku substancją!), a jego pisemne opracowanie bardzo fachowe i drobiazgowe (efekty wlewów są spektakularne, ale należy wykonywać je według ściśle określonych wskazówek).

Jak przygotować i jak zastosować taki wlew? Zasad aplikowania witaminy C, jakie znane są dzięki powyższym praktykom, jest naprawdę dużo. Nakreślę jedynie ich znikomą część – po całokształt zdecydowanie odsyłam do specjalistycznych opracowań powyższych geniuszy. Jakie to są np. reguły? Jedna z głównych to tempo z jakim dochodzi się do właściwej dawki witaminy. Jest to związane z faktem, że witamina C ma niesamowicie silne działanie cytotoksyczne (czyli zdolność do unicestwiania komórek nowotworowych), w związku z czym organizm może mieć problem z wystarczająco szybkim pozbywaniem się ich. Nazywa się to Efektem Herxheimera – a jest to zatrucie organizmu przez toksyny pochodzące z rozpadu np. komórek nowotworowych właśnie. W zawiązku z tym specjaliści zalecają powolne dochodzenie do odpowiedniego poziomu witaminy. Istotne jest również tempo samego jej wstrzykiwania. Wlew zawsze powinien być robiony pomału, dzięki czemu unikniemy stanu lokalnego zapalenia żyły. Żyły z kolei, które wybierane są do wlewu – powinny być duże. Oczywistym jest też, ale warto to podkreślić, że należy zachowywać wszelkie wymogi techniczne – np. zakładania wenflonu, i oczywiście zapewnić maksymalną higienę zabiegu. Są też zasady drugoplanowe (ale w całokształcie pomyślności zabiegu – równie istotne), np. ta,  aby dobrze nawodnić organizm przed zabiegiem. Powód nie jest skomplikowany – witamina C jest po prostu stosunkowo moczopędna. Bardzo wysokie dawki witaminy C mogą też wywołać lekką hipoglikemię (czyli niedocukrzenie), zaleca się więc, aby pacjent spożył niewielki posiłek przed lub nawet podczas wlewu. W różnych przypadkach dobiera się różne wlewy, pojawiają się wtedy takie pojęcia jak pH, osmolalność, procentowość – są to z kolei rzeczy ściśle fachowe, o czym nie mi już pisać. Mogę jedynie odesłać do projektu RECNAC, lub np. do opracowań dr Klennera (o którym powinnam w zasadzie wspomnieć na początku, gdyż był pionierem stosowania wysokich dawek witaminy C). Przytoczę tu chociaż w takim razie jedną rzecz, na którą dr Klenner zwracał uwagę wielokrotnie – podkreślał on mianowicie, że brak terapeutycznego efektu witaminy C jest spowodowany przeważnie nieodpowiednio dużą jej ilością zastosowaną w zbyt krótkim czasie.

Nie wszyscy wierzą w to, o czym powyżej piszę. Nie muszą. Jak by nie było, istnieją wyniki badań, o których nie jest głośno, a które pokazują znacznie łatwiejsze i mniej inwazyjne metody leczenia raka, niż te ogólnodostępne, stosowane masowo. Po prostu warto o nich wiedzieć. Wtedy, niezależnie jaką decyzję podejmiemy w sprawie własnego leczenia, będzie ona decyzją świadomą. I w zasadzie jeszcze tylko jedno. Nie jest żadną tajemnicą, że witamina C pobudza produkcję endorfin. Co to oznacza? Że ma pozytywny wpływ na eliminację bólu. Wiadomo też powszechnie, że witamina C bardzo wzmacnia naszą odporność. Co oznaczają te dwa fakty – że nawet jeśli z jakiegoś powodu zdecydujemy się jednak na konwencjonalny sposób leczenia nowotworu (np. chemioterapię), to równoczesne stosowanie wlewów witaminy C jest w stanie usunąć lub poważnie zmniejszyć niezwykle nieprzyjemne skutki tej nieludzkiej (jak dla mnie) metody.

 

Jest to część druga z serii „co przed nami ukrywają”

Przeczytaj pierwszą część

 

Polub nasz fanpage, bądź na bieżąco

 

 

41 komentarzy

  1. Misa

    Od jakiegoś czasu biorę (z mniejszym lub większym skutkiem) wit. C 1000, a powiedział mi o niej lekarz z Niemiec. Do tego wit. D bo przecież mamy za mało słońca (prócz lata). Tutaj pisze o wit. C wstrzykiwanej dożylnie tylko się zastanawiam jak to ma wyglądać.. Chętnie zrobiłabym coś takiego, ale kto mi to zleci? Lekarze niechętnie przepisują coś co nie wynika z choroby, mam guzki na piersi – nowotwór niezłośliwy i w tej chwili lekarz powiedział mi żeby obserwować je i tyle! (jednak wolałabym ich nie mieć). Nasze leczenie musi odbywać się na „własną rękę” w prywatnej klinice? tak to ma wyglądać? bo przecież nie kupię sobie wenflonu i nie zaaplikuję w żyłę! Kto mi sprzeda bez recepty wit. C -roztwór do podawania dożylnego w aptece.. Jeśli może Pani pokierować co dalej to chętnie się temu poddam. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Zuza
      Zuza

      Misa, sama zadaję sobie te pytania i szukam odważnych, patrzących holistyczne lekarzy. Osobiście zaczęłabym od rodziny i znajomych. Może znajdzie sie taki, który poprze niekonwencjonalne sposoby (nieoficjalnie i prywatnie pomoże bliskiej/znajomej osobie, ‚w domowym zaciszu’). Szczerze mówiąc, liczę też na czytelników, możliwe, że ktoś podzieli się swoim doświadczeniem. Pozdrawiam.

      Odpowiedz
    • teresa

      Hej. Mialam guzka na piersi i moj lekarz nie pozwolil mi isc na usuniecie zanim nie zastosuje sie do jego zalecen. Kazal mi pic przez 2 tyg sok z marchwi,jablek i buraka 2 x dziennie . Rano na czczo. Przez ten czas nie jesc miesa ani nawet probowac sosu czy zupe na miesie. Do dzis nie wiem jak to sie stalo,ale po 6 dniach guzek zgnal samoistnie. Mialam juz skierowanie na wyciecie! To juz 9 lat jak niczego nie mam. Moj lekarz oprocz normalnej medycyny stosuje metody naturalne,ktorych jest zwolennikiem. 1/8 szklanki soku z buraka 1/2,marchew i 3/8 czerwone jablka . 🙂

      Odpowiedz
      • adminum

        moglabys podac imie i nazwisko tego cudownego lekarza i jeszcze gdzie mieszka??!! niewatpliwie moze pomoglabys wielu ludziom??:)

    • Hanna B-ska

      a propos guzków sprawdzilabym najpierw poziom jodu. Jest domowy sposob na to, kropelka jodyny na skore np w zgieciu lokcia, jesli wchlonie sie w ciagu paru godzin to znak ze trzeba zasugerowac lekarzowi badania w kierunku poziomu jodu i zasuplementowac pod okiem lekarza, pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Basik

      Kup Wit.C w proszku 1 kg na chemia koszt około 40 zl i pij tak jak w artykule aż przegoni A potem łyżeczka profilaktycznie ja tak robię

      Odpowiedz
  2. Niewiarygodne!

    Włos staje dęba na głowie jak się czyta takie bzdury! Szanowna Pani, przez wypisywanie takich bzdur doprowadzi Pani do tego, że niejedna naiwna osoba opóźni wizytę u lekarza, który w rzeczywisty sposób będzie starał się jej pomóc, a w zamian za to bedzie sie paść substancjami niewiadomego pochodzenia, które nic nie zdziałają. Nie pozdrawiam i każdemu życzę kierowania się własnym zdrowym rozsądkiem.

    Odpowiedz
    • gonia

      a Słońce nie krążyło kiedyś w okół Ziemi? NIEWIARYGODNE, że jednak jest odwrotnie choć na stos niejeden za to został skazany.Właśnie kieruj się rozumem, dowodami przy włączonym zdrowym rozsądku. Mój lekarz pierwszego kontaktu przychyla się do tych informacji , jak również do tarczycy leczonej płynem Lugola a nie radioaktywnym jodem i hormonami.Mimo wszystko życzę zdrowia aby nie leczono Pani/Pana a jeśli zajdzie potrzeba leczenia aby WYleczono bo w tym szczególe tkwi „diabeł”.

      Odpowiedz
      • roman

        Dwa tygodnie zastosowałem płyn Lugola w leczeniu anginy ropnej. Po pierwszym płukaniu ropne zmiany na migdałkach zbladły, Po dwukrotnym posmarowaniu ich bardziej stężonym roztworem dolegliwości ustąpiły całkowicie. Leczenie wspomagałem jedynie wit, C. Polecam każdemu spróbować tej metody zanim wybierze antybiotykową.

    • Wiarygodne!

      Włos staje dęba na głowie jak człowiek czyta takie zaślepienie a wręcz fanatyzm popierający wyzysk całej rzeszy szarych ludzi przez przemysł farmakologiczny.

      Drogi farmakologiczny wyznawco nabijania kasy z naiwnych zmykaj do swojej chemii,
      która nie lecząc zabijając samego raka zabija cały organizm…

      Jeśli znasz odpowiednie substancje, wiadomego pochodzenia to o nich napisz. Jeśli natomiast ślepo odsyłasz do lekarzy, którzy sami błądzą i klepią wyklepane na pamięć formułki nie mając pojęcia co czynią zapoznaj się z tym:

      Odpowiedz
    • Elo ! !

      Tępa kobitko….znam juz kilkanascie przypadków gdzie to pomogło i nie było nadaremne.wiec jeśli nie znasz faktów to nie wypowiadaj się…..pozdro tępa dzido.

      Odpowiedz
    • el

      moze stanie ci ten wlos jeszcze bardziej, kiedy powiem ci, ze w Polsce obowiazuja procedury medyczne. Wlasciwie moglob ich nie byc, bo wlasciwiw jest jedna. Operacja, naswietlania lub chemia i potem pogrzeb. Zaden lekarz w Polsce nie zajmuje sie dociekaniem, co jest przyczyna raka, jaki jest poziom bakterii i grzybow chorego. Wszyscy z metra dostaja te same leki bez wzgledu na to, jakiego raka maja. Co 100 pacjent dowiaduje sie przypadkiem, ze po chemii nie ma flory bateryjenej w jelitach. Juz po tygodniu wiekszosc cierpi na kandydoze i na nia wlasnie umiera.

      Odpowiedz
    • Lisowicki

      Naiwnych, wierzących farmakologom mamy bardzo wielu. Nie jest to jednak strona dla takich osób. Polecam strony z cyklu „włącz myślenie i nie zapomnij wyłączyć telewizora”. Pozdrawiam serdecznie autorkę.

      Odpowiedz
  3. EwaSz

    nie jestem w zaden sposob zwiazana z firmami farmaceutycznymi. Ani rodzinnie ani towarzysko. Ale mam 64 lata i wielu moich znajiomych oraz czlonkow rodziny juz nie ma. I mam zdrowy rozsadek. Ten wstep niepotrzebny moze chcialam jeszcze wzbogacic o to ze jestem milosniczka wielkich liczb. A one sa nieublagane. Znacznie wiecej osob wyleczyla z nowotworu medycyna konwencjonalna, chemia i noz, niz witaminy C,U,D,B17. Nie twierdze iz nie ma takich przypadkow. Powiem inaczej – pale papierosy od 13 roku zycia, zgodnie z prosta statystyka powinnam juz nie zyc. Moze jestem czystym wybrykiem natury a moze po prostu staram sie zyc zdrowo, Troche ruchu, bez przesady, duzo warzyw w kazdej formie ( sok, na surowo, gotowane), malo zywnosci przetworzonej. Ostroznie z owocami bo zawieraja cukier a ten jest pozywka dla kazego nowotworu. Ale gdy dopadnie mnie rak pojde do szpitala, jednak.

    Odpowiedz
    • la vita e bella!

      EwaSz na te statystyki o ktorych Pani mowi powinna Pani spojzec trzezwiej tymbardizej,ze pewne fakty zostaly ukryte przed swiatem na temat leczenia raka droga nazwijmy ja naturalna. Udostepniajac jedna forme leczenia raka jak mozna obiektywnie sporzadzic na jakakolwiek statystyke?? Poza tym dodam,ze nie jest Pani zadnym wybrykiem natury co do palenia od 13 roku zycia. Wielu ludzi nadal zyje a niektorzy sa w dodatku zdrowi mimo iz pala przez cale zycie. Niestety dzieki ludziom nieufnym jak Pani i zamknietym w sejfie* metoda leczenia inna niz chemia jeszcze przez dlugi czas nie znajdzie poparcia by stac sie metoda konwencjonalna. Mam nadzieje,ze mlode pokolenie majace dostep do informacj i umiejace z tej mozliwosci komunikacji korzystac, zastanowia sie i zawalcza. Ja akurat wierze,ze chemia nie jest i nie powinna byc jedyna metoda leczenia nowotworow. Gdy nowotwor bedzie dotyczyl mnie osobiscie to z pewnoscia nie zdecyduje sie na chemie,ale na witamine C, lub inne metody wlasnie niekonwencjonalne. Zrobie to glownie w nadziei, ze mi pomoze a drogim powodem z pewnoscia bedzie fakt,ze nie dam zarobic farmaceutom na mojej chorobie i cierpieniu. Jesli mam umierac to wole miec ewentualnie pretensje do samej siebie. Dodam jeszcze jeden fakt z wlasnej praktyki: moja corka dzis 5 lat ma egzeme. Mieszkam we Francji, pediatra od dwoch lat leczy ja masciami, kremami firmy Uriage. Przepisala jej kiedys masc ktora zamiast cos wyleczyc to wybielila jedynie skore. Na wewnetrznej stronie lokci coreczka ma biala skore ktora nie opala sie. Potem przepisala jej krem (uriage) do przywrocenia rownowagi tworzenia sie pigmentu w tych miejscach: bez minimalnego skutku. Dalej chce ja leczyc kremami firmy Uriage. Jak to jest mozliwe,ze chorobe taka jak egzema leczy samodzielnie latami pediatra a nie skieruje dziecka do dermatologa? Egzema to choroba indywidualna i tak powinna byc rozpatrywana i leczona przez dermatologa. Jednoczesnie pediatra nie poinformowala mnie o tym co powoduje egzeme jak np. stres czy dieta. Teraz zmienilam lekarza i mam juz skierowanie do dermatologa. Dalszym bledem pediatry bylo bagatelizowanie migdalow. Kolosalnych migdalow corki. Pediatra uwazala, ze taki jest urok mojego dziecka i, ze nie ma potrzeby konsultacji specjalistycznej. Pewne idiotyzmy mnie irytuja ze strony lekarzy. Zarzadalam od pediatry kategorycznie skierowania i okazalo sie, ze corka natychmiast powinna zostac zoperowana. (nie przekonalo pediatry chrapanie w nocy,bezdechy ktore dodam powoduja zmiany w mozgu, ciagle zmecznie bo corka zamiast spokojnie spac i wypoczywac w nocy meczyla sie by przezyc noc, sianiaki pod oczami juz z samego rana, niemoznosc wytrzymania dnia w przedszkolu, chroniczny kaszel i nadmiar flegmy w gornych drodach oddechowych, wymioty flegma w nocy co drogi trzeci dzien, itd.. Dodam dla nadgorliwych, ze kaszel i flegma zniknely dzien po zabiegu. Nie umiem powiedziec gdzie sie to podzialo,ale corka nie zakaszlala od tamtej pory ani raz i jest zdrowa jak ryba!) Wiec nie wierzmy tak slepo lekarzom i metodom leczenia. Jesli jest alternatywa ktorej efektywnosc nie zostala naukowo obalona to jaki powod odbiera ludziom ciekawocs i chec sprobowania jej? NEOFOBIA? Jak to sie mowi: do odwaznych swiat nalezy!

      Odpowiedz
      • Tomek

        Twoj córka wykazuje klasyczne objawy choroby autoimmunologicznej którą ze 100%skutkiem leczy się poprzez wyrzucenie pożywienia z ktorym walczy jej układ odpornościowy

    • la vita e bella!

      EwaSz dodam jeszcze jedno i znikam. Pisze Pani, ze pali Pani od 13 roku zycia. Ma Pani 63 lata lub wiecej wiec zakladam,ze ma Pani dzieci/dziecko. Nie przyszlo Pani do glowy zeby przestac palic gdy zaszla Pani w ciaze? Ja tak zrobilam jak tylko dowiedzialam sie,ze oczekuje dziecka tzn w drogim miesiacu ciazy. Mam dwoje dzieci i nie pale od 2010 roku i mam 38 lat. Owszem po pierwszym porodzie musialam zawalczyc z checia ponownego palenia,ale zdrowy rozsadek mi na to nie pozwolil. Zawsze staralam sie skonczyc z tym swinstwem i gdy juz udalo mi sie przetrwac 7 miesiescy bez palenia i skutkow ubocznych to byla to dla mnie okazja ktora sie mogla nie powtorzyc i wygral moj zdrowy rozsadek bo wole mam troche slabsza. Nie pale od 6 lat i kiedy czuje palacza w kolejce do kasy czy dym z papierosa z wysilkiem powstrzymuje sie od wymiotow. (nie naleze do osob lubiacych przesade by kogos do czegos przekonac). Polecam zerwanie z nalogiem bo same soki itd nie daja zdrowia. Co do owocow to powinna Pani jesc ich ile sie da a owoce o wysokiej zawartoci cukru jak np winogron spozywac w mniejszych ilosciach,ale nie wykluczac. (mieszkalam przez 12 lat w Rzymie i wiem,ze winogron tam ludzi nie zabija) Polecam buraki z jablkiem i marchewka oraz owoce takie jak granat, jagody Giji, ananas,dzika roza, porzeczki, jablka.. Jak to mowia we Wloszech: una mela al giorno ti leva il medico di torno=jedno jablko dziennie oddali od ciebie lekarza. No i pomidory! Co tu duzo wymieniac. Jesc wszystko z umiarem. Najlepsza recepta na zdrowie. Uwaga rowniez na wode. Polecam obejzec video : https://www.youtube.com/watch?v=kmEUeS2uYOI bardzo pozyteczny material. Zycze zdrowia i samozaparcia!

      Odpowiedz
      • Rezi

        Świetnie napisane….na mnie tak podziałał twój wpis, że chciałabym skończyć z paleniem.Czy w Italii znana jest jakaś naturalna terapia na wyjście z nałogu?proszę o info.

    • Jolanta

      Brawo !! mam wielu znajomych ,którzy zostali wyleczeni z raka chemią ,naświetleniami i niestety kilkoro ,którzy leczyli się wlewamy z witaminy C sokami pestkami Niestety nie udało się im pokonać raka Moja najukochańsza przyjaciółka odeszła w kwietniu a wlewy z witaminy C to też ogromny wydatek idący w setki tysięcy zł Więc, może należy przemyśleć tekst ,który się zamieszcza Spisek firm farmaceutycznych to taki modny obecnie temat😟

      Odpowiedz
  4. Przemo

    Orientuje się ktoś ile kosztują takie kroplówki/wlewy ? Jak to konkretnie się nazywa?

    Odpowiedz
  5. arek

    Jesli by to bylo takie proste , to bogacze wykorzystali by kazda mozliwosc zeby wyjsc z raka , a tak nie jest bo umieraja tak samo na raka jak biedota , powodem raka jest zatrute jedzenie , woda i powietrze i nikt tego nie zmieni bo liczy sie tylko zysk , dlatego umieraja dzieci , mlodzi i starzy jednakowo

    Odpowiedz
  6. Ragnar

    Chcecie konkretów? Proszę :
    Skuteczność chemioterapii jest mała, dlatego sam zadbaj o swoje zdrowie. Jest czas by zadbać o swoje komórki o ich dotlenienie, odżywienie i oczyszczenie.
    „Nowe wyniki badań! Skuteczność chemioterapii według badań prowadzonych przez 20 lat, wynosi 2,2% !
    W czasopiśmie Clinical Oncology ukazał się niedawno artykuł australijskich profesorów, pt.: The Contribution of Cytotoxic Chemotherapy to 5-year Survival in Adult Malignancies. Autorzy przedstawiają dane dotyczące skuteczności chemioterapii, zebrane na podstawie badań przeprowadzonych w Australii i w USA na przestrzeni ostatnich 20 lat.
    Wyniki tych badań są, łagodnie ujmując, druzgocące. Mimo, że jak wynika z tych badań, skuteczność chemioterapii w Australii wynosi zaledwie 2,3%, a w USA jeszcze mniej, bo zaledwie 2,1% (procentualna lość pacjentów, którzy po chemioterapii przeżyli 5 lat) w dalszym ciągu przekonuje się pacjentów chorych na raka, żeby korzystali z chemioterapii.
    Jeszcze więcej ciekawych informacji na http://terapiasokami.pl/skutecznosc-chemioterapii

    Odpowiedz
  7. miś

    Moi drodzy
    Podstawową kwestią aby chronić nasz organizm przed chorobami, pasożytami jest odpowiednia dieta !!!!!
    Studenci pierwszego roku Akademii Medycznej w książce do anatomii na jednej z pierwszych stron mogą przeczytać sentencję, że wszystko w naszym organiźmie zaczyna się od jelit !! Dlaczego ?? Spożywając pokarm, wszystko ląduje w tymże jelicie i stamtąd transportowane są wszelkie wartości odżywcze (witaminy, mikro i makroelementy).
    Niestety, w dzisiejszym świecie w pogoni za pieniądzem, za obniżaniem kosztów produkcji, eliminujemy dobre komponenty tymi gorszymi (choćby syntetycznymi). Dodaje się mnóstwo konserwantów, sterydów, hormonów itp. Czy nasz organizm jest wstanie temu podołać ?? Na pewno się broni objawowo poprzez właśnie choroby !!! Ale jeśli nie zareagujemy w odpowiednim czasie, no to zasypiamy snem wiecznym (nowotwory, choroby układy krążenia itp). Z każdym dniem jest co raz gorzej, co raz mniej żywności zdrowej !!! Brak witamin, mikro i makroelementów, brak flory jelitowej to podstawa do wszelakich chorób, alergii.
    Oczywiście możemy temu zaradzić, wyeliminować do minimum to ryzyko.
    Przede wszystkim DIETA !!! KUPUJMY ODPOWIEDNIĄ PEŁNOWARTOŚCIOWĄ ŻYWNOŚĆ !! Jak się chce to się znajdzie :).
    Wyeliminować chemię, która jest w lekarstwach !!! Tak, tak, leczymy sie domowymi sposobami. W artykule jest wymieniona WIT C !!! Oczywiście musimy znaleźć najlepiej i wyłącznie naturalną (żadne tabletki, proszki !!!). Popytajcie, w jakiej formie w naturze, znajdujemy wit C !!!??? Podpowiem, w płynnej !!!! Wiem, część z Was z tym się nie zgodzi ;). Człowiek całe życie, wręcz codziennie dokonuje wyborów. I teraz też stajecie przed wyborem i nikt do niczego Was nie będzie zmuszał !!
    Ja dokonałem wyboru poprzez odpowiednią i świadomą edukację !!
    Wybrałem odpowiednią dietę + odpowiednia suplementacja.
    Inaczej się nie da. Jeśli macie alternatywę, chętnie wysłucham, jestem otwarty :).
    Jakie mam propozycje ?
    Wyszukujmy odpowiednie produkty (CZYTAMY SKŁAD, unikając konserwantów, zamienników, wypełniaczy, sztucznych barwników, CUKRU ITP)
    I odpowiednio się suplementując naturalnymi witaminami i mikroelementami (TU TEŻ BEZWZGLĘDNIE CZYTAMY CO JEST W SKŁADZIE) !!
    Ja znalazłem po długim poszukiwaniu naturalne suplementy
    Znalazłem o dziwo polskie produkty pod marką DuoLife.
    Jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć o tych produktach, zapraszam do kontaktu. Nasza grupowa naukowa z lekarzami, profesorami włacznie są wstanie pomóc dopasowując suplementy pod dane stany chorobowe !!
    Pierwszy kontakt ze mną drogą mailową:
    k_miskiewicz@wp.pl
    Można też poczytać o produktach wchodząc przez tego linka, robiąc przy okazji zakupy:
    https://michu.myduolife.com/shop.html

    Sprawdź i bądź świadomy(a), że wszystko zaczyna się od odpowiedniej diety. Zaczyna się od jelita !!!
    Pozdrawiam i zyczę zdrowia :),
    Krzysztof

    Odpowiedz
  8. Antyrak

    Dobrze podobno na raka aby codziennie rano koniecznie o 6:00 nie później ktoś nadikał ci na plecy. Slyszalem ze to ponoć złoty lek na wszystko…. co za banały!

    Odpowiedz
  9. artur k

    Co do cytryny… Czyli zatem lepiej jej nie wciskać do cytryny, tylko kroić w plastry, delikatnie obraną z samej żółtej skórki, tak?
    Czy tak spożywana cytryna utrzymuje jakiś poziom C ?

    Odpowiedz
  10. AnciaSz

    Oboje z mężem suplementujemy się produktami niemieckiej Firmy LR,mąż w wieku 72 lat i 22 lata po operacji jelita grubego,zwyrodnienia stawów kolanowych,z dną moczanową,cukrzycą i wysokim ciśnieniem,po 5-ciu miesiącach suplementacji wyniki książkowe,ciśnienie 120/80,cukier 95-100,dna wyleczona,Doppler żył w kończynach dolnych rewelacyjny,odchudzony o 12 kg śmiga na rowerze aż miło patrzyć,ćwiczy 3x tygodniowo na siłowni,poprostu znowu mam w domu mężczyznę a nie starucha👍w moim przypadku a mam 67 lat pozbyłam się torbieli z prawej piersi i oczyściłam przepływy żył dogłowowych,ciśnienie z 240/120 spadło do 120/70,pozbyłam się szumów usznych oraz zawrotów głowy,waga w dół o 14 kg,czujemy się oboje jakby nas los odmłodził przynajmniejl o 20 lat 👍ze spokojnym sumieniem mogę każdemu polecić suplementację produktami Firmy LR👍już wielu naszych znajomych z niej skorzystało z takim samym skutkiem jak u nas,lekarzy mamy teraz w kręgu znajomych a nie jak dawniej do wypisywania coraz większej ilości leków,zamiast tabletek taniec i jazda na rowerze👍pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz