Są różne podejścia do tematu raka – nie tylko konwencjonalne, a wpis ten jest jedynie ich zbiorem – zestawieniem tych mniej znanych poglądów. Co to oznacza? W poniższym wpisie nie ma lekarskich porad, reguł, ani sugestii co do wyboru sposobów leczenia. Może on służyć jedynie poszerzeniu horyzontów.

Dlaczego stare skuteczne metody na raka, stosowane przez naszych przodków, poszły w odstawkę? Dlaczego pewne plemiona ciągle je stosują i nigdy nie dotknął ich problem nowotworów? Zmierzmy się z wiedzą, która może odmienić nasze życie.

Zanim jednak przejdę do raka, zacznę niewinnie, o witaminach.
Pamiętacie lekcje biologii, na których maglowano nas z „ADKA”? Dla tych, którzy przeszywali wzrokiem Anię z pierwszej ławki, bądź dłubali sobie akurat linijką w paznokciach, zrobię krótkie przypomnienie. Otóż cała filozofia polega na tym, że witaminy A, D, E i K rozpuszczają się w tłuszczach. Konkluzja jest prościutka – jedząc np. pomidory, kalafiora czy szpinak powinniśmy je łączyć z tłuszczem (polać oliwą, usmażyć).
Krąży mi po głowie wiele takich smaczków. Np. aby mieć sprawne oczy – wystarczy jadać zaledwie marchewkę dziennie, albo żeby mieć gładką i nawilżoną skórę – wystarczy garstka pestek słonecznika.

To jednak tylko kilka drobnych ciekawostek, a tematyka zdrowia (opartego na sposobie naszego odżywiania) jest o wiele szersza. Żeby ją poznać nie wystarcza jedynie uważnie przebrnąć przez nasz obowiązkowy (ubogi pod względem nauki o zdrowiu) system edukacyjny. Dziwnym jednak trafem pewne tematy są pomijane również w późniejszym kształceniu, nawet na kierunkach medycznych. Dlaczego? Myślę, że odpowiedź znajdziecie sami.

Przechodzę więc do meritum.

Witamina „U” – jak Uzdrowienie

Obecnie mało kto zdaje sobie sprawę z jej istnienia. Nie pamiętamy o tym, że w latach 70 ubiegłego wieku była na nią moda, poparta zresztą zbawiennymi skutkami jej zażywania. Witaminę U produkowała wtedy francuska firma Beytout, lecz z nieznanych przyczyn nagle zaprzestała jej wytwarzania. To spowodowało, że słuch o L-metylo-metionino-sulfonianie (którego potoczną nazwą jest właśnie witamina U) zaginął. Wielka szkoda – bo witamina U ma niezwykłe umiejętności:
– przyspiesza gojenie ran (jej działanie jest w dodatku 3-krotnie szybsze niż innych specyfików!),
– leczy wrzody żołądka i co niesamowite – okazuje się, że również raka.

Skoro jednak witamina U nie jest dostępna w aptekach, do tego przez wiele lat panowała głucha cisza na jej temat, to skąd mielibyśmy mieć o niej pojęcie i dostarczać ją organizmowi? Ha, sprawa nie jest przegrana! Nie jesteśmy skazani na brak witaminy U, ponieważ na szczęście, najzwyczajniej w świecie jest ona składnikiem… białej kapusty (co ważne nie samej kapusty, a konkretnie jej soku). Przyznajmy się jednak, jak często mamy do czynienia z tym warzywem?

Jednym z sensowniejszych źródeł o witaminie U (i wielu innych cudach jedzenia) jest książka „Leczenie poprzez żywienie” autorstwa Jadwigi Kempisty, o której mówiłam już przy okazji walki z trądzikiem (klik). Możecie też poczytać o „Juicemanie” np. tutaj (klik).

Witamina „C” – niuanse, których nie znałeś

Nie będę się tutaj jakoś specjalnie długo rozwodzić, w zasadzie każdy wie o istnieniu witaminy C, jej właściwościach zdrowotnych i w jakimś tam stopniu ją spożywa. Do niedawna również myślałam, że ją znam. „Pocytrynię herbatę i styknie, zdrowie murowane”. Nie zdawałam sobie jednak sprawy, że na witaminę C składają się dwa składniki – C1 oraz C2 i prawidłowo działają w naszym organizmie tylko wtedy, gdy dostarczymy je jednocześnie. C1 pochodzi ze środka cytryny, a C2 z jego skórki – tej białej, znajdującej się tuż pod żółtą. Obydwie witaminy są w stanie utrzymać się w organizmie cały dzień, pojedyncza zaś witamina (czyli głównie C1, którą spożywamy właśnie najczęściej poprzez wciśnięcie odrobiny cytryny do herbaty) utrzymuje się w organizmie jedynie ok. 2 godzin. Później po prostu wydalamy ją z moczem. Oczywiste jest, że zwyczajnie nie wykorzystujemy wtedy jej dobrodziejstwa.

Jaki jest jednak związek między witaminą C a rakiem? Otóż, witamina ta służy nam nie tylko w profilaktyce różnych chorób czy przy wzmacnianiu organizmu, ale też do aktywizacji innych niesamowitych substancji np. witaminy B17. A B17 dotyczy raka niewątpliwie.

Witamina „B17” – rak na opak

Szczerze mówiąc, nie wiedziałam jak się za nią zabrać. Temat B17 zwanej też amigdaliną czy letrilem (czasem też gorzkimi migdałami) jest niezwykle ekscytujący, ale zarazem bardzo drażliwy i delikatny. Niektórzy śmiałkowie w wyniku propagowania amigdaliny, jako leku na raka, mieli nawet problem z prawem (klik)

Gdybyście zaczęli szukać wiadomości o B17 szybko zetknęlibyście się z nazwiskami – Ernesta T. Krebsa i jego kontynuatora G. Edwarda Griffina. Zaczęło się od tego, że pierwszy z panów w wyniku wieloletnich badań biochemicznych doszedł do rewolucyjnego wniosku na temat bezpośredniej przyczyny występowania nowotworu. Badania pokazały, że rak jest najzwyczajniej w świecie skutkiem niedoboru witaminy B17. Krebs pozyskiwał tę witaminę z pestek moreli i sprawdzał jak działa ona na komórki rakowe. Co się okazało? B17 zawiera cyjanek potasu. Tak – truciznę! Ale, co fantastyczne, nie jest on szkodliwy dla organizmu. Jak to jest możliwe? Cyjanek jest bowiem nieaktywny dopóty, dopóki jest w cząsteczce B17. Uaktywnienie go może nastąpić tylko i wyłącznie w wyniku kontaktu tej cząsteczki z komórkami rakowymi. Wówczas precyzyjnie i natychmiastowo je zabija!

Skuteczność działania witaminy B17 warto przeanalizować na przykładach. Zwróćcie przy tym uwagę, że od jakiegoś czasu nastąpił gwałtowny wzrost zachorowalności na nowotwory. Jaka jest tego przyczyna?

  • „Dowód, który dr Krebs zaprezentował na przestrzeni lat dla poparcia swego twierdzenia o ”utraconej” witaminie B17 w naszych dietach jest bardzo prosty. Parę wieków temu zwykliśmy jadać chleb z domieszką nasion prosa i lnu, bogatych w witaminę B17, a teraz chleb pszeniczny i żytni, który jadamy nie ma jej w ogóle.
  • Przez cale generacje nasze babcie zwykły dodawać pokruszone nasiona śliwek, czereśni, jabłek, moreli i innych roślin botanicznej rodziny Rosaceae do swych domowych konfitur i dżemów. Babcia pewnie nie wiedziała, dlaczego to robi, ale nasiona wszystkich tych owoców są jednym z najpotężniejszych źródeł witaminy B17 na świecie.
  • W tropikach, ogromne ilości B17 znajduje się w gorzkiej kassawie, znanej również jako tropikalny maniok. Badania dowiodły, że plemię z Himalajów znane jako Hunza, nigdy nie znało przypadku zachorowania na raka, czy serce ponieważ trzyma się swojej tradycyjnej diety, która jest wyjątkowo obfita zarówno w morele jak i w proso. Jednakże, po zastosowaniu zachodniej diety Hunzowie stają się podobnie podatni na te choroby, jak i reszta z nas (…).”

Więcej szczegółów na ten temat wyszperacie w artykule zamieszczonym w serwisie www.eioba.pl (kilk). Możecie też sięgnąć do źródła, czyli do książki „Świat bez raka” napisanej przez G. Edwarda Griffina.


Podsumowując, te trzy naturalnie występujące w jedzeniu witaminy (U, C, B17) nie są przypadkowe. Mają wspólny mianownik – wiele wskazuje na to, że są skuteczne przy zapobieganiu oraz w walce z rakiem.

Wiadomo również, że wiele standardowych (konwencjonalnych, czyli oficjalnie przyjętych przez państwo) metod leczenia nowotworów nie przynosi efektów. Bierzemy chemię, naświetlamy się lub tniemy guzy. Przeżywamy katorgę… a to cholerstwo stale wraca. Temat nowotworów wywołuje panikę, czarne statystyki stale rosną.

Ale czy zastanawiał się ktoś nad powodem takiego stanu rzeczy? Czy konwencjonalne leczenie raka likwiduje PRZYCZYNY choroby? Otóż nie. Usuwa tylko OBJAWY. A co, gdybyśmy zmienili ten pokręcony świat i zaczęli się leczyć metodami naturalnymi, a może nawet zrezygnowali z lekarstw? Kto by na nas wtedy zarabiał te swoje miliardy?

 

Jest to część pierwsza z serii „co przed nami ukrywają”

Przeczytaj drugą część

 

Polub nasz nowy fanpage, bądź na bieżąco

 

 

149 komentarzy

    • Zuza
      Zuza

      Dziękuję! Będzie zapewne więcej podobnych wpisów, nie można się przecież zamykać tylko na jeden sposób leczenia. A poza tym jeśli są metody naturalne, trzeba z nich korzystać 🙂 Pozdrawiam!

      Odpowiedz
      • Asia

        Kim jest autor tego tekstu, ze zna sie lepiej na medycynie od uczonych profesorow, ktorzy na znalezienie lekarstwa na raka poswiecali cale zycie?

      • Agnieszka

        Napewno nie można zamykać się na 1 sposób leczenia, natomiast radziłabym robić bardzo rzetelny research w temacie zanim zacznie się poruszać jakiś poważny temat. Dlaczego?
        Bo np można bezmyślnie szerzyć szkodliwe informacje ..?
        Polecam przeczytać dokładnie ten artykuł

        rozanski.li/1340/witamina-b17-ciekawa-koncepcja-e-t-krebsa-mijajaca-sie-z-rzeczywistoscia/

      • rysia

        Tadeusz Jecz Nie było i nie ma starych metod to jest najnormalniejsza sciema,rak i choroby,zwierzetom i człowiekowi towarzysza od poczecia do zejścia.Ludzie umierali zawsze ale nikt nie wiedział na co,teraz potrafimy stwierdzić,ze to jest rak.To ,ze więcej/czy na pewno?/ludzi choryje na raka ale srednia zycia się wydluzyla a organizm im starszy tym pracuje gorzej /przemiana podstawowa-metabolizm spada zatem pomalu wszystko zaczyna się walic i w starczym wieku przybywa minnymi rakow.Juz dzisiaj genetyka /jakze mloda nauka/zaczyna odkrywac co w nas w naszym genomie DNA jest nie takie jak powinno być a DNA i tylko odpowiada za prod enzymow,ktore przeprowadzają określone reakcje a te odpowiedzialne sa za nasze zdrowie,to co mamy zapisane w genach to nas nie minie jeszcze u człowieka nie potrafimy naprawić genu,ktory ulegl mutacji i wraz z dzielącymi się komorkami ,powstaja miliardy zmutowanych komorek,ktore nie pracują tak jak powinny i tu pojawiają się choroby nawet i raki,za choroby nie te wywolane wirusami,katar,grypa,bakteriami np gruzlica czy botulina/jad kiełbasiany,czy rozne choroby pochodzenia grzybowego odpowiadają geny i nawet jeśli nie mamy mutacji genow jako dzieci to mogą pojawić się one w późniejszym wieku,jest wiele ksenobiotykow,ktore mogą wywolac mutacje a wtedy i choroby.Dlaczego np rodza się dzieci z wodogłowiem lub z niezamknieta cewa kregowa lub z bialaczka lub np z rzadka choroba pluc w,ktorej nie rosna naczynia krwionośne pluc z czego będzie pewna smierc tego dziecka dzisiaj zaczynamy wiedzieć poznawać dlaczego jeszcze w 1953 nie wiedzieliśmy co to DNA dzisiaj potrafimy już grzebać w tym „stworze”ale jesteśmy dopiero na początku tej szerokiej i długiej drogi ,niedawno zsekwencjonowano genom człowieka co kosztowalo miliardy$$ i udział kilkunastu pansw/laboratoriów przez prawie dziesięciolecie,dzisiaj zsekwencjonowanie mojego genomu kosztuje troche ponad 5tys$ za kilka lat będzie to zapewne poniżej 1tys a wtedy każdy może sobie to wykonać i będzie wiadomo jakie choroby ma zaplanowane w swym genotypie co pomoze zastosować/zaprojektować terapie które odsuna na później chorobę lub dany narzad czy gruczol może zostać metodami inżynierii genetycznej naprawiony ,albo wyhodowany,jasze mamy dość daleko ale jest coraz bliżej.Napewno dojdzie do sekwencjonowania genow plemnika i jajeczka,z których będą się rodzic bardzo zdrowe dzieci bez jakichkolwiek wad nawet tych ,które mogą pojawić się później.U zwierzat już pewne prace sa podjęte wlasnie w tych kierunkach.Osobnym problemem sa czynniki epigenetyczne/pozagenetyczne,ktore wygaszają pewne geny i wtedy również dochodzi do zmian genetycznych/mutacji w F-1 nawet i dalszych to proste metylowanie zasady azotowej-Tyminy w DNA daje wiele zmian bo gen jest wygaszony i nie produkuje to co powinien a grupy metylowe sa w każdym pożywieniu wiec.Nasz system potrafi naprawić ale zawsze jakies drobnostki nie ulegna naprawie i…Zmiany mutacujne pojawiają się rowniez w trakcie podzialu komórki,trzeba pamietac,ze od urodzenia do dziś nasze komórki n razy umarly i n razy powstaly nowe mamu tylko to samo imie i nazwisko nasze erytrocyty zyja 4mce co sekundę 2mln ich umiera a w to miejsce ze szpiku do krwi przychodzi ich tyle samo.W naszym systemie immuno min mamy limfocyty NK /natural kiler/one niszcza np wirusy ale i caly czas powstające komórki rakowe.NASZE ZYCIE TO nieustanna WALKA ZYCIA ZE SMIERCIA
        Like · Reply · 35 mins

        Write a comment…

      • Artur

        co do Asi . zgłoś się do profesorów na sznurku ich sponsorują firmy farmaceutyczne na pewno ci prawdę powiedzą.kasa kasa

      • Baśka

        Lekarze doskonale wiedza o takich metodach ale nie informują nas o tym …Bo i po co ?Przepisze tableteczki ,proszki i inne trutki …z głowy .

      • Piotrek ( Silaneo )

        Wit C1 i C2 to super sprawa.Mam ksiazke Pani Kempisty.Martwi mnie jednak konserwant ktorym pryska sie cytryny – imazalil.Bardzo mozliwe ze przenika do bialego miazszu cytryny.Jest silnie toksyczny.Mysle ze warto to rozwazyc i wybadac samemu

      • sabrina321

        Jedzeni warzyw nasion i owoców nikomu nie zaszkodziło.(byle nie były trujące).A jak podawali w jakimś programie telewizyjnym.duży procent ludzi w Polsce .umera wskutek chorób powstałych z nadużywania leków.Ja trzymam się zasady.Jem na co mam ochotę.Leki używam.jak muszę co zdarza mi się bardzo.bardzo rzadko.

      • Roman

        Droga Rysiu, otoz geny same sie nie aktywuja a nadrzedny wplyw dna na choroby to mit, decyduja mniej niz czynniki zewnetrzne, srednia zycia wcale sie nie zwieksza przejdz sie po cmentarzach, coraz mlodsi zapadaja na nowotwory a statustyki falszowane sa wpisami innej przyczyny zgonu to z autopsji…wiec bzdura bzdure goni a jesli chcesz sie bawic w epigenetyke to juz wogole katastrofa…wroc do natury wszystko juz zistalo wymyslone tylko ktos tu robi sobie biznes na ludzkim cierpieniu…

      • Anna

        Szkoda tylko ze autorka poleca dodawanie cytryny do herbaty. Z tego co mi wiadomo wtedy nieprzyswajalny glin ktory jest w herbacie staje sie dla nas przyswajalny i przyczynia sie do choroby Alzheimera

      • H .Kowalczyk

        a s kad jestes o tym przekonana – badz bardziej powsciagliwa to mowic bo mozesz zrobic komus krzywde opowiadac takie niesprawdzone wiadomosci

    • Pro

      Powodem moze nie jest niejedzenie tych witamin samo w sobie czy jedzenie w malych ilosciach. Wydaje mi sie ze to kombinacja roznych rzeczy i generalnie cala cywilizacja. Przecierz te plemiona oprocz jedzenia pestek wdychania swiezego w miare powietrza nie uzywaja elektronicznych gagdetow nie siedza calymi dniami i pracuja przed komputerem calymi dniami nie odzywiaja sie chemia i jej nie nanakladaja na skore. Poza tym maja bezstresowe zycie nie wiedza co czas ,maja staly kontakt z natura i pobieraja mineraly z ziemi wlasnie przez ten kontact rowniez wazne mineraly. I nikt z nich nie wie co to witaminy itp. I zdrowe odzywianie. A tak naprawde to moze choruja na nowotwory ale to dla nich zwykle przeziebienia bo maja dobry uklad odpotnosciowyva jak sami naukowcy ostatnio dowiedli wszyscy maja nowotwory wszyscy ale tylko niektorzy na nie choruja.

      Odpowiedz
      • sabrina.

        Myślę też że zatrute środowisko jest powodem tego że coraz młodsi chorują i umierają.

    • JacobX

      Tia, tylko tu chodzi o spożywanie soku z kapusty. A w takiej porcji bigosu tego soku chyba jednak dużo nie zaznamy.

      Odpowiedz
      • Zuza
        Zuza

        Nie rezygnujmy oczywiście z bigosu, ale faktycznie najlepiej dostarczać sobie witaminę U w postaci wyciśniętego soku z kapusty. Wyciskarka do soków radzi sobie z kapustą bez problemu, a w takim soku będziecie mieć skondensowaną witaminę i do tego gwarantuję Wam ciekawy smak 🙂
        Jeśli ciągle nie jesteście jednak do tego smaku przekonani, możecie spokojnie dodać do kapusty jabłko, czy marchewki. Sok wzbogaci się wtedy o dodatkowe witaminy i będzie słodszy. Do dzieła! 🙂

      • elisimplement

        Otóż uwierzy Pan czy nie powiem tak: sok z kapusty wyleczyl 3 wrzody mojego ojca w 2 miesiące, moj 20 lat pożniej. Ojciec mial 3 wrzody, postanowił sprobowac bez leków, nie wykupił ich tylko pil naczczo codziennie szklanke soku z kiszonej kapusty, po 2 miesiącach skontrolował – gastroskopia nie wykazała wrzodów. 20 lat poźniej po badaniach stwierdzono u mnie wrzod dwunastnicy, pojechalam do polski na 6 tygodni (w Belgii nie mialam skąd wziąć soku z kapusty) pilam naczczo 1 szklanke soku i po 6 tyg.wrzod zniknął. I to nie wymysl, ale fakt

      • Luba

        To ma być sok ze świeżej kapusty najlepiej z sokowirówki 👍 A liście zgniecione wałkiem lub tłuczkiem , przyłożone do bolących stawów przynoszą ulgę

      • sabrina.

        Robię często surówki z kapusty i marchewki.Ale właśnie uważam że nie należy zobowiazywac się i co dzień robić sok z kapusty.Jeść regularnie owoce i warzywa pod różnymi postaciami.surówki.kompoty czy tak sobie.Ja na przykład kapustę pekińską jadłam po 2-3 liście dziennie przez 7-8dni bo mi smakowała.oczywiście oprócz normalnych posiłków.kiedyś smakowała mi cebulka skorpiona magi i clebek masełkiem.Teraz jestem na etapie kolacja.tost koniecznie z czosnkiem.Po paru dniach mi przejdzie.Uważam że organizmowi czegoś brakuje i to mi smakuje.Coś w tym jest.Pamiętasz. jako dziecko.obgryzanie ścian-wapon.koleżanka w szkole kradla krede z pod tablicy i ją zjadala.Ja jako dziecko tlukam węgiel na małe kawałeczki i je zjadalam.Czyli coś mi brakuje i typ mi smakuje.Takie jest moje zdanie.Nic na siłę.bo może zaszkodzić a nie pomóc.Pozdrawiam!

      • malwjki

        nie zawsze musimy warzywa gotować , robienie surówek czy dodatek do koktajli . Warzywa używane w niemal codziennym meni to środek zapobiegawczy a nie leczniczy .

  1. Edyta Luiza Soćko

    B17 pojawiła się juz w niektórych aptekach. Skuteczniejsze od tabletek są pestki gorzkiej moreli jedzone razem z kiwi.

    Przeciwrakowo działa także kombinacja :
    kurkuma, czarny pieprz, olej lniany -> robi się z tego pastę, która powinna poleżakować ok 2-3 h, a jeśli nie zjemy całej porcji – przechowywać w lodówce.

    Odpowiedz
    • Zuza
      Zuza

      Coś słyszałam o tej metodzie, dzięki że o nie wspomniałaś.
      W kolejnych wpisach z pewnością poruszę jeszcze temat innych sposobów walki z rakiem.
      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
      • Renata

        Moja Mama choruje na raka , czytalam o pestkach moreli gorzkiej i zakupilam .Mama zaczela brac , gdy onkolog dowiedzial sie o tym – zabronil jej uzmyslawiajac ze to trucizna bo zawiera cyjanek ! Wystraszona zaprzestala .! Nie wiem co o tym myslec ?

      • ona

        Witam, przyznam się że na własnej skórze eksperymentowałam z carry, imbirem, kurkumą, olejem lnianym. Odstawiłam jasne pieczywo i faktycznie pomogło z tym że na torbiel jajnika, która już nadawała się do operacji. Tak więc uważam, że warto spróbować.

      • Luiza

        A może coś na temat capsaicyny pozyskiwanej z papryczki jabanelo? Taka mala podpowiedź ☺

      • Michał
        Misiek

        Renata – nawet w komentarzach pod tym wpisem wypowiadają się osoby, które spożywają pestki. Sam też swego czasu jadłem je garściami i mam się dobrze. My tutaj niczego nie doradzamy, ani nie odradzamy. Warto jednak zapoznać się głębiej z przedstawionymi w artykule nazwiskami/linkami i samemu zdecydować co jest dobre, a co złe.

      • Zuza
        Zuza

        Elu, w źródłach dot. wit U zwykle mówi się o białej kapuście (świeżej) i myślę, że najskuteczniejszy jest sok właśnie z takiej. Ale jak wiadomo, kiszona jest również zdrowa (dodatkowo zawiera czosnek, czasem marchew), wiec jadam obie.

      • speedy

        Olej lniany z kapsaicyną też bardzo dobry, ostry i skuteczny. Pozdrawiam

    • Piotr

      Miałaś na myśli Paste Dr Budwig?
      125 gram sera chudego. 6 łyżek oleju lnianego tłoczonego na zimno przechowywany tylko w lodowce nie inny.
      Do tego najlepiej kurkuma i pieprz w zaleznosci od preferencji smakowych . i czosnek również warto dodac.Taka pasta może tez być na słodko z miodem i owocami

      Odpowiedz
    • Piotr

      Żeby wydobyć z cytryny pełną wartość wit c .należy ją zamrozić w całości i potem zetrzeć na tarce i w takiej postaci spożywać , dodawać do jedzenia. Kiedy jest podgrzewana traci swoje właściwości
      .

      Odpowiedz
  2. Michał
    Misiek

    Hej,
    przez migrację na nowy serwer straciliśmy niestety wiele oczekujących komentarzy.
    Także proszę – nie krępujcie się napisać jeszcze raz 🙂

    Odpowiedz
  3. Marek

    Renata , powiedz mamie że cyjanek uaktywnia się dopiero z enzymem którą ma komórka rakowa i atakuje tylko tą komórkę , zdrowej nie rusza , dlatego jest to bardzo bezpieczne , jem pestki z moreli gorzkich od 2 lat (nawet po 11 szt.) i żadnych skutków ubocznych nie zauważyłem , mam genetyczne obciążenie rakiem i dlatego to stosuję … pozdrawiam

    Odpowiedz
      • Zuza
        Zuza

        Pestki dostępne są w sieci, ale można na nie natrafić również w większych sklepach (jak Auchan) lub ze zdrową żywnością.

    • Renata

      Marku !Ja to wiem i rozumiem – zastanawia mnie postawa lekarza ! Czytalam o pestkach a nawet mamie kupilam ksiazke , ale lekarz przekonal ja swoimi argumentami . Ja postanowilam tez brac pestki chociazby profilaktycznie ! Ale bardzo dziekuje za te pare slow !

      Odpowiedz
      • Edyta Luiza Soćko

        W październiku 2008 miałam usunięty nowotwór wątroby – okazało się, że jest chemiooporny i lekarz dawał mi 1 – 3 m-ce życia, bo ten typ nowotworu szybko rośnie i „zawsze” wraca (moja matka na niego zmarła).
        Zaczęłam leczyć się na własną rękę (jestem po studiach zielarskich) i jak widać żyję do dzisiaj, a markety mam w normie. Poza blizną i zrostem pooperacyjnym nie ma żadnych śladów.

      • d

        Postawa lekarza wynika z tego, że koncerny farmaceutyczne nie będą zarabiać, jeśli będziemy w stanie sami się wyleczyć, czy choćby polepszyć swój stan.

      • Gocha

        Renata mój kuzyn zachorował na raka białaczka od lat 80 mieszka w Austrii i tam zaprzyjaźniona pani doktor dała mu te pestki w prezencie by sporzywal jest po szóstej hemi ale wygląda i czuje się rewelacyjnie polecam sama zaczęłam stosować

      • nana

        Nie ma co sie zastanawiac , lekarze albo nie maja wiadomosci albo niescisle lub nie chca zdrowych pacjentow , nie ma wtedy zysku….

    • Anna

      Przepraszam a gdzie mogę kupić te pestki z moreli gorzkiej czy są w aptekach,skkepach zielarskich czy tylko po przez internet,bardzo proszę o odpowiedź i serdecznie wszystkich pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Demostenes

      Jak czytam Pańską wypowiedź to mam ochotę na dwie, nie – trzy rzeczy. Mianowicie wysłać Pana z powrotem do szkoły, bo pisanie z takimi bykami nie przystoi dorosłej osobie. Dać w łeb za pisanie takich banialuk – to nie jest odpowiednie miejsce na to. W zasadzie nie znam miejsca poza koszem, w którym ta idiotyczna wypowiedź powinna się znaleźć. Wreszcie uważam, że tutaj ban na pisanie komentarzy też byłby jak najbardziej na miejscu …

      Odpowiedz
  4. Tola

    Niestety witamina b17 to bardziej obszerny temat. Tak samo jak może wspomagać , w niektórych przypadkach może jednak szkodzić ( m.in osobom, które chorował na raka)

    Odpowiedz
  5. stasia

    Znam z własnego doświadczenia że można wyleczyć się jedzeniem .Mój mąż chorował na raka lekarze dawali mu pare miesięcy .wtedy wkroczyliśmy z leczeniem ziołami,wit.B17 zmianą jedzenia,mąż przeżył jeszcze 4lata a nie cztery miesiące .Profesor który widział męża po 2-uch latach powiedział „,że to jest cud że żyje”.Są lekarze którzy nie wierzą że jedzenie ma wpływ na zdrowie nam też kategorycznie zakazali używać ziół .leczenie Wit.B17 kosztowało by niewiele i przemysł famaceutyczny poszedłby z torbami.st

    Odpowiedz
  6. Natalia

    Jako dziecko jadłam pestki z moreli garściami, nie wiedziałam o ich działaniu leczniczym, były po prostu smaczne. Do dziś na Ukrainie jest to ulubiony przysmak, dzieci. Nie wiem skąd powstały te ograniczenia – 9-11 sztuk? Nie widziała, by komuś zaszkodziły nawet w dużych ilościach.

    Odpowiedz
    • Agnes

      Amigdalina występuje nie tylko w pestkach moreli ale jak nazwa wskazuje także w migdałach,pestkach wiśni,czereśni i innych . Jest to substancja nieodżywcza która w dużych ilościach może niszczyć system nerwowy. Możliwe, ze pomaga na raka jednak nie jest to stwierdzone na podstawie wieloletnich badań. Może to być nawet efekt placebo. Ale jeśli komuś pomaga to najważniejsze.

      Odpowiedz
  7. Sceptyk

    Tytuł z góry zakłada istnienie spisku, wpisując się we wszechogarniające nas teorie spiskowe (w ostatnim czasie ze zwielokrotnioną intensywnością).
    Jeśli (oni) przed nami coś ukrywają, to kim Ci ONI są. To jakaś (tajna) organizacja międzynarodowa, rządy państw, środowiska naukowe, grupy społeczne – sąsiedzi ukrywają coś przed nami, czy sami nawzajem ukrywamy coś przed sobą? Żeby spisek był pełny i brzmiał groźnie, w drugiej części zdania, postawiono tezę: „żebyśmy umierali na raka”. Czyli nie dość, że coś przed nami ukrywają (oni), to jeszcze mają nikczemny cel – chcą nas wykończyć.
    Teza będzie rzetelną, a nie tylko pustą, populistyczną retoryką, jeśli będzie ją można udowodnić. Możecie?

    Osobiście jestem żywo zainteresowany zdrowym odżywianiem, nie jem mięsa, staram się prowadzić higieniczny i zbalansowany tryb życia. jednak po przeczytaniu takiego nagłówka, nawet nie mam ochoty sprawdzać, czy artykuł zawiera jakiekolwiek wartościowe treści, czy wyłącznie rozwija szarlatanerską wizję z nagłówka…

    Odpowiedz
    • Michał
      Misiek

      Cieszę się, że tytuł na tyle zainteresował Pana Sceptyka, że postanowił jednak kliknąć w link i poświęcił swój cenny czas na napisanie 14 linijek tekstu na ten temat. Dziękujemy i pozdrawiamy!

      Odpowiedz
    • madzialenka

      Proszę obejrzeć film Bought Kupiony bardzo ciekawy dokument i wiele w tym prawdy pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Fata

      Może trzeba by zacząć wierzyć w spisek. Kilkanaście lat temu jeden z amerykańskich koncernów farmaceutycznych chciał opatentować kilka ziół w tym mniszka lekarskiego. Na szczęscie nie udało się im. Sąd patentowy orzekł, że nie można opatentować natury. Tak sobie myślę, po co mieli by to robić? Mniszek lekarski ma ogromnie wiele właściwości leczniczych, począwszy od pąków/kwiatów, poprzez ziele, na korzeniu kończąc: nerki, watroba, dwonastnica, trzustka, poziom insuliny, apetyt i problemy z gardłem, i jeszcze kilka. Mniszkiem moźna się leczyć na wiele sposobów. W połączeniu z innymi ziołami – lek cudów. Koncerny farmaceutyczne to biznes, niewyobrażalne pieniądze i wpływy. Tak, to nawet nie spisek, ale celowe, legalne! (sic) działanie…

      Odpowiedz
    • Ola

      Ojjjj, Sceptyku, obyś nigdy nie musiał doświadczyć i przekonać się kim są „oni”. Jest to arogancka grupa interesów, zainteresowana tylko własnym dochodem, który czerpie z naszych chorób. Im bardziej chorujemy, tym większy mają zysk. Im gorzej, tym lepiej. Są to kartele farmaceutyczne. Trzymają w swoich mackach rządy, uczelnie medyczne, lekarzy….. Ci ostatni dla kariery, wycieczki, gadżetu…. wciskają w nas ile się da różnych farmaceutyków.
      Wiem co piszę. Już czwarty rok mija, jak zdiagnozowali u mnie niesamowicie groźny rak piersi z przerzutami do węzłów. regularnie robiłam mammografię.
      Nie zgodziłam się na ich -onkologów procedury. Nie dałam sobie obciąć piersi, bo w XXI wieku nie powinno się stosować aż tak prymitywnych metod. Nie zgodziłam się na chemię, ani radioterapię. Na nic. Po tym, co mieli u mnie zastosować, moje koleżanki zyły tylko 3-6 miesięcy. Ja żyję już czwarty rok i jakoś to jest. Guz jest nadal i nie maleje, a raczej rośnie.
      Najpierw wdrożyłam terapię Dra Gersona, którą ciągnę do dziś-w formie okrojonej, bo wycofano część suplementów.
      Jadłam pestki, bywało że nawet ok.100 sztuk i już nie mogę. Szybko to mnie podtruło, zwymiotowałam i już jeść pestek nie mogę.
      Ważne jest stosowanie płynu Lugola. Stosowałam nawet MMS. Peperina (kurkuma +pieprz codziennie. Suplementy: Kwas L-Askorbinowy lewoskrętny w proszku, wit. D, wit. K2, selen, potas, cynk, olej lniany, teraz jest świeża pokrzywa, więc soki z wyciskarki.+ buraki+marchew+ cytryna.
      Obecnie jestem po 14 wlewach z askorbinianu sodu. Roztwarzam w soli fizjologicznej 40 gram Askorbinianu sodu.Ważę 45 kg. Po większej dawce zbladłam.
      Nie zauważyłam większej poprawy.
      Zmuszona jestem robić to sama, bo moja lekarka odmówiła mi pomocy -wkłucia wenflonu. Nie wolno, bo to medycyna alternatywna. A to, że ja czuję się lepiej po wlewach, to jest bez znaczenia.
      Sceptyku, Ona, to też Oni. Obyś nigdy nie musiał tego doświadczyć.
      A większość lekarzy, to niedouczone, skorumpowane osły.
      Zdrówka życzę wszystkim. I pamiętajcie: „Daleko od noszy” !

      Odpowiedz
      • kariolka

        Może ten Pan Ci pomoże:Kazimierz Szafranek Fundacja „Zdrowie i Życie”,tel też mam jakbys chciala.

      • Anna

        Na guz proszę spróbować przykładać kompres z rozrobionej w wodzie do konsystencji papki mąki żytniej,Stosować na dzień,zmienić nowy na noc itd.Guz powinien zacząć się zmniejszać i zniknie!Podziwiam Panią,trzymam kciuki:)

      • Jolanta

        Witam wszystkich.Poprosilam o przyjęcie do grupy ponieważ mam podopiecznego w wieku 83 lata z zaawansowaną bialaczka.Nikt z jego rodziny nie jest zainteresowany pomoca ani jego leczeniem bo przeciez stary to niech umiera.Byl ten pan w szpitalu i wyniki z morfologii byly tak złe ze dostal kilka razy krew.Wrocil do domu i rodzina powiedziała ze oni nic nie będą robic w kierunku poprawy jego zdrowia.Zaczelam od tamtej pory podawac jemu cidziennie mielony korzen mniszka do picia z sokiem.Po miesiacu u tego pana zero zmeczenia w ciagu dnia.Ciegle sie smieje i zartuje a obecnie jest 3 miesiac jak pije ten mielony korzen i od paru tygodni pracuje ten czkowiek w ogrodzie.Grabil liscie kazdego dnia i nadal nie odczuwa zmęczenia. Widze jak „odżyl” i cieszy mnie to niezmiernie bo to cudowny czlowiek.Czytam tutaj wasze wpisy i chce popatrzec jak moge podopiecznemu jeszcze pomoc.Dziekuje za wasze wypowiedzi i za to , ze dzielicie sie nimi.Zycze wszystkim powrotu do pełnego zdrowia.va

    • duśka

      pan SCEPTYK to zwykły hajter więc niech sobie pisze . Po tekstach ich poznamy.

      Odpowiedz
      • Ola

        Ojjjjj, duśka, duśka, ale ty jesteś głupia. Ja mam badania ! Biopsje ! Nie mogę tak sobie pisać, bez szeregu badań, zaleceń i konkretnej pisemnej odmowy, bo może ktoś „Oni” zażądać dowodów. Ale nie zażądają. Takich jak ja jest coraz więcej. Nie ufamy skorumpowanym konowałom, BOIMY SIĘ ICH. Są nieskuteczni i nadal z uporem maniaka: Procedury. Zakute łby !!!!!!!!!

    • Arturek

      Skoro nie jesz mięsa to jakim cudem odżywiasz się zdrowo? Obawiam się że to ty ulegasz spiskowym teorią a raczej reklamie.

      Odpowiedz
      • Joanka

        No waśnie zdrowe odżywianie wyklucza spożywanie między innymi mięsa.

  8. haribo

    Podajesz jako przykład źrodła C1 i C2 cytrynę. A jak to jest w przypadku innych bogatych źródeł tej witaminy np. natki pietruszki albo papryki? Gdzie one mają zlokalizowane C1 i C2?

    Odpowiedz
  9. ziuta

    Polecam wykłady Jerzego Zięby, które można obejrzeć na youtube.pl lub książkę pt „ukryte terapie”.

    Odpowiedz
  10. Ekoholistka To Ja

    Lubię jak artykuł podaje jakieś źródła naukowe!!!! Linki do badań, literaturę, cokolwiek! Na prawdę jest tego dużo… Artykuł jest delikatnie mówiąc nierzetelny! Ja wierzę w moc wit C tak jak i amigdaliny, ale autor nie wspomniał o dobroczynnej witamienie D i jodzie… Mało, mało!!!!

    Odpowiedz
  11. ania@interia.pl

    ”pewne plemiona” nie jedza przetworzonego syfu i dlatego nie maja raka….

    Odpowiedz
    • Zuza
      Zuza

      Aniu, masz rację, ten aspekt zapewne również ma niezwykle pozytywny wpływ na zdrowie.

      Odpowiedz
  12. Artur

    Zawsze intrygowało mnie, kiedy czytam takie rzeczy: czy Pan/Pani zdecydowałby się na nieprzyjecie chemioterapii i rozpoczęcie diety. Pytanie której diety? Czy amigdalina, czy sok z kapusty, czy wit. C? Czy wszystko razem? W jakich dawkach? Jak długo? W jakim raku, w jakim stadium raka. To wszystko są ogólniki.

    Więc przejdę do szczegółów. Mam wyciętą połowę jelita grubego wraz z rakiem. Brak przerzutów do organów (a przynajmniej nie stwierdzono znanymi metodami). Dwa na 34 wycięte węzły chłonne zajęte – a więc liczy się, że są przerzuty. W tej chwili przyjmuję piąty kurs chemioterapii adjuwantowej (uzupełniającej – wybijanie ewentualnych komórek rakowych, które być może krążą w organizmie). Mam poczucie, że chemioterapia niszczy mi organizm: objawy uboczne póki co średnio nasilone (nudności, utrata smaku, niegojące się ranki na dłoniach, uszkodzona śluzówka w gardle, włosy – póki co są na miejscu). Mimo tego poczucia nie odważyłbym się odrzucić chemioterapię na rzecz diety. Choć korci… Ale to nie gra komputerowa: nie będę próbował, bo nie mam więcej żyć, jeśli się nie uda.

    Internet cały jest zawalony cudownymi metodami: oprócz tego, o czym piszecie, to soda oczyszczona, jakiś cholernie drogi miód, czarnuszka i olej z czarnuszki, napary z korzenia mleczu…

    Konkretnie: co byście zrobili na moim miejscu?

    Odpowiedz
    • J

      Bardzo Panu wspolczuje choroby, ale skoro boi się Pan zrezygnować z chemioterapii, to może sprobowalby Pan włączyć jakaś alternatywna metode. Metody naturalne nie powinny kolidowac. Ja chyba tak bym zrobiła

      Odpowiedz
    • Zuza
      Zuza

      Artur, widzę, że przeszedłeś już długą drogę i nie jest lekko. Widzę też, że nie stoisz w miejscu, szukasz, zastanawiasz się – i w tym tkwi Twoja ogromna siła! Powyższy wpis jest oczywiście jedynie zarysem alternatywnego podejścia do problematyki nowotworów i nie jest wpisem specjalistycznym. Chciałam nim zwrócić uwagę, że istnieją pewne sprawy, o których się szeroko w mediach nie mówi, a których (według mnie) ludzie powinni mieć świadomość. Są metody, z których może warto skorzystać – bo tak jak mówisz, życie to nie gra komputerowa i szkoda zmarnować tę jedną jedyną szansę poddając się wyłącznie leczeniu, którego statystyki skuteczności niestety wyglądają opłakanie… Ja spróbowałabym bez wahania. Nawet nie rezygnując zupełnie z tradycyjnego leczenia, można się wspomagać niekonwencjonalnymi metodami (wszystkimi, które wydawałyby mi się sensowne). Wszelkimi sposobami wzmacniałabym też organizm, bo to on musi walczyć, regenerować się po przejściach i być silny na przyszłość. Robiąc to wszystko z głową, co masz do stracenia?
      Życzę Ci powodzenia!

      Odpowiedz
    • renata

      Witam, poczytaj sobie o diecie makroiotycznej, widzialam ludzi ,ktorzy nie mieli szans na zycie, a dzieki tej diecie zyja do dzisiaj.

      Odpowiedz
    • Zofia zegardło

      Ja jestem już 7 lat po chemii,przeszłam ją koszmarnie ,żeby odzyskać odporność robiłam sobie soki z marchwi ,buraka czerwonego selera ,pietruszki,kapusty i jabłka (razem).Jadłam pestki i różne ziarnka i wracałam do zdrowia . Piekłam chleb ze słonecznikiem na zakwasie. Tak że dobra dieta nikomu nie zaszkodzi ,a zawsze pomoże, tylko bez przesady. Odżywiaj się dobrze ,zdrowo i ciesz się każdą chwilą ,życie jest piękne ,a nie wiadomo komu ile pisane ,nadzieja umiera ostatnia . pozdrawiam cieplutko

      Odpowiedz
      • vadim lakow (WOJTAN)

        Piękny wpis p.Zofio! Pozdrawiam, życząc Pani całkowiteko uwolnienia się od tej zarazy. WOJTAN

      • vadim lakow (WOJTAN)

        Piękny wpis, pani Zofio. Życzę Pani uwolnienia się od tej zarazy -raka. Pozdrawiam, wierząc, że się to Pani uda.WOJTAN

      • vadim lakow (WOJTAN)

        Piękny wpis, Pani Zofio. Pozdrawiam Panią, wierząc, że się Pani uda pokonać tę zarazę! WOJTAN

    • alfa63

      Chociaż pomóż swojemu organizmowi, by dostarczyć dużo witamin,i białka oraz minerałów. Życzę powodzenia

      Odpowiedz
    • Myysza

      Panie Arturze…Co może Pan stracić stosując się do naturalnych metod? Nic. Naturalne nie zabija, na Pana miejscu bym spróbowała…

      Odpowiedz
    • JK

      Mama stosowała chemię i piła Intrę- zioła kanadyjskie, jadła avokado, piła czystek life miód- nie przyznawała się do tego, obecnie jest po 6 chemiach tygodniowych 24 godz, i 35 serii radioterapii, na razie jest ok. Co będzie? nie wiem, te osoby, które leżały z nią na oddziałach miały diety i wiele nie mogły, a ona dużo sił nabrała poprzez właściwe jedzenie. Do ziół nie przyznawała się lekarzom.

      Odpowiedz
    • Krystyna

      Artur rozumie cie doskonale życie to nie gra komputerowa gdzie jak stracisz jedno to dostajesz kolejne ….
      Dieta czy chemia? Wg mnie jedno idrugie. W wieku 35 lat miałam raka piersi z przerzutami do węzłów chłonnych.
      Podałam sie leczeniu operacja chemia radioterapia hormony ….. długie leczenie które wykanczaly organizm dzień po dniu. Jednak mimo całego systemu leczenia w szpitalu sięgałam też po inne metody nie mialam nic do stracenia.
      Były wizyty u radioterapeuty, pilam vilcacore, stosowalam ziołolecznictwo, był preparat Anry, były różne diety z książek Tombaka oczywiście wszystko to nie przerywając leczenia normalnego. Pytałam swoich lekarzy co sadza na temat tych innych metod leczenia, no cóż reakcje były różne. Zdecydowałam sie na jedno i drugie.Dziś mija 16 lat i żyję. Nie mam cudownej recepty na raka ale….. trzeba próbować tez i innych metod. Wydaje się mi ze będąc w takiej sytuacji nie mamy nic do stracenia a mozemy zyskać ŻYCIE. Życzę duzo zdrowia i wytrwałości w leczeniu.
      Krystyna

      Odpowiedz
  13. Agnieszka

    „You can’t believe everything you read on the internet ” Abraham Lincoln
    rozanski.li/1340/witamina-b17-ciekawa-koncepcja-e-t-krebsa-mijajaca-sie-z-rzeczywistoscia/

    Odpowiedz
    • Asia

      Haha! Mamy jakiegos noweg slawnego Lincolna? Bo ten co to byl Prezydentem USA zmarl na dłłłłługo przed wynalezieniem internetu….

      Odpowiedz
  14. Cyryl

    Witam, przeczytałem artykuł. Chciałem powiedzieć, że dosyć ciekawy. Znam osobiście Panią Kempisty. często dyskutujemy telefonicznie. Zawartość artykułu jest bardzo fajna.
    Chciałem zwrócić uwagę na jeden element. Zakłady i przemysł farmaceutyczny nie jest po to aby nas wyleczyć, to jest przemysł potężny, wg mnie najpotężniejszy zaraz po wojskowym, który nie ma na celu nas wyleczyć tylko nas LECZYĆ. To jest tak jak z jasiem, który się uczył i dostał dwóję, dostał bo się nie nauczył.
    Ja i moja rodzina przestaliśmy chodzić do lekarza od 4 lat. mam dzieci w wieku 7 i 8 lat. dzieci może w roku mają v1-2 dni nieobecności z tytułu przeziębienia. Przestaliśmy chorować. To prawda korzystamy z medykamentów z apteki, ale korzystamy jeszcze raz podkreślę, a nie nagminnie wykorzystujemy.
    W każdym elemencie i tutaj również potrzebny jest umiar i wiedza.
    To co jest napisane w artykule jest prawdą, ale jest jeden mały zasadniczy element produkty spożywane typu cytryna, jabłko, kapusta nie mogą być kupowane w markecie, za dużo w nich jest różnych chemicznych związków. Muszą to być produkty wytworzone przez rolnika, a nie wyprodukowane w przedsiębiorstwie gospodarczym. To jest bardzo ważny i zasadniczy błąd. Kupując produkty w marketach więcej złego sobie zrobimy niż dobrego. jabłka maja być brzydkie, pomarszczone, z plamami, a nie piękne, błyszczące i jędrne. Niestety kupujemy oczami a nie głową często.
    Kolejny punkt, jemy tylko surowe warzywa i owoce lub mrożone używamy. Jemy produkty sezonowe, nie kupujemy truskawek w styczniu. Sezon na truskawki jest czerwiec – lipiec i koniec, z wieloma innymi warzywami jest podobnie. Kapusta biała lub czerwona to listopad, a potem koszenie kapusty i do beczki lub w słoiki. Trochę łatwiej jest z jabłkami bo jabłka mają długi czas przechowywania w chłodniach w okresie zimowym, są też odmiany które zbiera się dopiero po pierwszych przymrozkach więc w listopad. takie wytrzymują prawie do maja. czereśnie też produkt sezonowy. czerwiec i koniec.
    Należy jeść jabłka wraz z pestkami lub gruszki tak tez mówił mój dziadek. On nie miał raka i dożył 87lat.
    Co do witaminy C to jest ona w wielu owocach, a w cytrynie to chyba najmniej, lepiej zjeść znowu produkt sezonowy – czerwona porzeczka, w której jest 10 razy więcej witaminy ce niż w cytrynie. uważam, że cytryna nie jest tu dobrym przykładem. lepsza będzie porzeczka. ja osobiście jestem zwolennikiem naszych produktów niż zagranicy, a szczególnie odległej, gdzie owoce są zrywane zielone i niedojrzalej jak np cytryna i potem polewane środkami aby dojrzały. Nie używam cytryny kupowanej, lepiej sonie w doniczkowce posadzić, a lepszym produktem z witaminą C jest dzika róż zebrana tuż przed przymrozkiem.
    Jest tez jeszcze jeden czynnik zapadania na choroby nowotworowe, to stres. Można jego się pozbyć zjadając świeże owoce i warzywa, a nie gotowy syf jedzenia śmieciowego typu McDonalds czy inne.
    Kolejny bardzo ważny czynnik to ruch, jeżeli się nie ruszamy, to nie pocimy się i toksyny szkodliwe zalegają w organizmie. jak coś długo leży to zaczyna się psuć. Tu jest dokładnie tak samo.
    Lekarstwem na nowotwory jest prawidłowe się odżywianie i unikanie stresu. To trudne bo nikt nas tego nie uczył.
    Nie wolno stosować witamin i suplementów diety reklamowanych, to wszystko to oszustwo, nie pomaga tylko w konsekwencji jeszcze bardziej szkodzi.

    Odpowiedz
    • Eugenia Begwerg

      Bardzo ciekawe rady dla osob chcacych utrzymac sie w dobrej kondycji zdrowotnej. Dodam jeszcze z mojej praktyki mysle ze ciekawe wskazowki: Latem 2015 zamrozilam kilka torebek truskawek, czarna pozeczke, maliny, borowki.
      Wszysko bardzo ladnie sie utrzymuje w zamrazalniku (wszystkie owoce z mojego ogrodka) Rano wsypuje po 3 lyzki z kazdego owoca do mikxera (robota) wlewam troche wody ze studni i robie koktail owocowy. Inna kompozycja to:
      awokado, jarmuz (licie umyte, pokrojone i zamrozone w torebkach) + brokuly, przyprawiam do smaku. Na sniadanie
      zjadam kaszke ugotowanaz prosa (jaglana) ucieram do tego jablko, przyprawiam na slodko syropem klonowym.
      lub jogurtem. Dla ludzi chorujacych na raka polecam absolutnie odrobaczanie organizmu przez:
      nalewka z orzecha wloskiego ( 15 orzechow zielonych otartych ze skorupki zalac 1/2 L alkoholu, utrzymymac tak przez 3 tyg.) do tego piolun roslina wysuszona i zproszkowana 1 lyzeczka (jesli w kapsulkach to 6 +sproszkowane gozdziki. Trzy razy dziennie, zaczac kuracje przed pelnia ksiezyca (robaki sa najaktywniejsze).
      Obowiazkowo probiotyk ( przyjazne bakterie z soku z kiszonej kapusty, czerwonego buraka) Lewatywy z kawy prawdziwej (1 lyzka na litr wody) Polecam ksiazki Tombaka on daje wiele cennych naturalnych sposobow leczenia sie
      Ten proces wymaga silnego charakteru i samodyscypliny. Przeciez waza sie losy zycie albo smierc. Kuracje nalezy utrzymywac prze 3 – 6 m-cy w bardzo scisly rygorze. Bardzo duzo ludzi wylecza sie olejem z konopii (marihuana)
      ale musza byc lecznice 75 -95 % CBD. W Polsce nie ma pozwolenia na hodowanie, Trzeba zaopatrzyc sie sporzadzanym olejem ze srodowiska nielegalnego. Tym olejem jes najwyzsza wyleczalnosc.
      Calkowicie odradzam chemii lub radioterapi.

      Odpowiedz
      • Zuza
        Zuza

        Eugeniu masz rację, Tombak, to bardzo ciekawy człowiek. Na pewno będę mówić o jego niespotykanym podejściu do chorób w kolejnych wpisach. Dziękuję Ci, że wzbogacasz to miejsce o mądre pomysły. Pozdrawiam!

      • GaMa

        Mój mąż leczy się podobnie. Do tego raz w roku stosuje dietę tzw. „antyprzerzutową”. Przez 42 dni nic nie je, żyje tylko na sokach i wywarach z ziół. Nie jest mu łatwo to wytrzymać, ale ma motywację. Z rakiem płuc (nieoperacyjnym), żyje już szósty rok i ma się świetnie. Do tego dochodzi ruch (jazda na rowerze) oraz umie się modlić i medytować, . Trzeba o siebie walczyć takimi sposobami, w które się wierzy, że ma nic do stracenia, wtedy rak nie będzie miał pola do popisu

  15. Cyryl

    Aha zapomniałem jeszcze dodać, że nie wolno smażyć na oleju reatyfikowanym tylko na czystym wytłoczonym, ale taki jest trudny do kupienia bo butelka 0,75 zł kosztuje około 35zł. Podczas smażenia oleju rzepakowego wytwarzają się wolne rodniki, które sa powodem powstawania komórek nowotworowych, czy nasze babcie w latach 50-70 poprzedniego stulecia smażyły na oleju? Taka moda nastał i to bzdura jest. lepiej już smażyć na smalcu lub maśle klarowanym. napisałem o tym na fb: http://simplywe.pl/co-przed-nami-ukrywaja-zebysmy-umierali-na-raka/#comment-143.

    Odpowiedz
    • Ola

      Pan Jerzy Zięba zaleca również olej kokosowy. Nie zaleca olejów tłoczonych na zimno, bo mają „dwa wiązania”. Nie wiem co to znaczy. Nie stosuję ich (oliwka z oliwek) do smażenia.
      J. Zięba ma ogromną wiedzę na temat zdrowia i leczenia naturalnego. Jest autorem książki „Ukryte terapie”. Walczy o zmianę sposobu leczenia Polaków. Jest mu ciężko, bo opór jest silny. Za tym oporem stoją pieniądze.

      Odpowiedz
  16. Grzegorz

    Kapsaicyna, zawarta w papryce, najlepiej w najostrzejszych odmianach typu habanero – w jej gniazdach nasiennych doprowadza komórki rakowe do apoptozy, czyli samozniszczenia, nie niszcząc poza tym niczego więcej, ba redukuje – spala też zbędną tkankę tłuszczową. Specjalny macerat z kapsaicyny powstaje po zmieszaniu lnu lnianego lub z pestek z winogron z papryczkami habanero, drobno posiekanymi, Słoik z syropem odstawia się na 10 – 14 dni do lodówki codziennie potrząsając nim kilkukrotnie. Po około 2 tyg można spożywać gotowy syrop. Ważne – należy go popijać tłustym mlekiem, kefirem bądź jogurtem, gdyż jest bardzo ostry w smaku – zwykła woda czy jakikolwiek inny napój tylko zaostrzy go.

    Odpowiedz
  17. Magda

    Zamiast kupować pestki z moreli polecam kupić siemię lniane. Nasze polskie. Ważne żeby spożyć do 15 minut po zmieleniu. Polecam zagłębić sie w dietę dr Budwig. Która zawiera wszystko to co opisane a artykule. Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
  18. Basia

    Zgadzam sie z tym artykułem.Trzeba wrócic do starych korzeni.Robia nam wode z mózgu ,że nie jeśc tłustych rzeczy nie pic mleka itd.Kiedyś tylko te rzeczy były i nie było takich chorób.Kapusta okładano bolące miejsca.Ja tak wyleczyłam kolano.

    Odpowiedz
  19. Monk

    Herbata z cytryną???? naukowcy udowodnili jej szkodliwe działanie….
    Jeżeli wit c to Liposomalna – lewoskrętna… pisze o tym wszystkim pan Zięba w książce Ukryte terapie…
    Moja mama ma raka i walczymy od 1,5 roku pestki z migdałów w ogóle jej organizm nie toleruje….
    Ale jest ostatnio udowodnione, że kultury bakterii niszczą komórki rakowe ale muszą być w dużych ilościach podawane 🙂

    Odpowiedz
    • Magda

      Proszę poczytać o grzybach REISHI lub SHITAKE – może się przyda. Teoretycznie – rewelacja. Zdrówka życzę 🙂

      Odpowiedz
    • Magda

      A cytryna w herbacie szkodzi tylko w przypadku pozostawienia jej razem z liśćmi – wystarczy wyciągnąć torebkę lub odsączyć napar i później dodać cytrynę.

      Odpowiedz
    • Zuza
      Zuza

      Zwierzęta roslinozerne odżywiają się trawą, koniczyną itd. – które w wyniku modyfikacji straciły wartości odżywcze i zdrowotne – również b17 (aż trudno sobie wyobrazić, ale obecnie mnóstwo roślin rosnących nawet ‚na dziko’ rozsiało się z tych modyfikowanych przez czlowieka). Zwierzęta mięsożerne jedzą zaś inne zwierzęta, które zjadły te mało wartościowe rośliny i błędne koło się zamyka.

      Odpowiedz
  20. E.Kutsche

    slyszalam dzisiaj na mojej ostatniej chemii, ze nie nalezy spozywac nabialu, bo zawiera hormon wzrostu komorek rakowych, czy naprawde tak jest?
    tylko mleko sojowe, kokosowe….

    Odpowiedz
  21. Gosia :)

    Świetny artykuł. Okazało się, że nie swiadoma bylam, ze spozywam wit. B17, dowiedzialam sie od Pani, ze znajduje sie w nasionach prosa czyli szałwii hiszpańskiej potocznie nazywanymi Nasionami Chia. Jem je codziennie, bo je uwielbiam, nie wiedzialam, ze są az tak zdrowe ! 🙂

    Odpowiedz
    • Gosia :)

      Oh przepraszam, chodzilo mi o kasze jaglaną pozyskiwaną z prosa 🙂 którą spozywam 3 razy w tygodniu 🙂 a nasionka Chia spozywam codziennie 🙂

      Odpowiedz
  22. mops

    Chciał bym by było to tak proste. Jednak tekst jest mało wiarygodny,a to chociażby dlatego, że autor nie odróżnia raka od nowotworu etc. Kolejnym błędem a zarazem śmiesznostką jest konkluzja. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by handel, uprawę roślin zawierających cudowny lek opodatkować ogromnymi daninami i zarabiać na tym miliardy. Nic nie stoi również na przeszkodzie by egzekwować to prawo w sposób bezwzględny. Nie zabraniam nikomu leczenia się tymi metodami jednak pisanie artykułów tak kłamliwych jest nie fair wobec ludzi szukających nadziei. Proszę przekazać tę prawdę oświeconą pani Małgorzacie Braunek, Stevowi Jobsowi, Bobowi Marleyowi i innym, którzy odmówili leczenia tradycyjną metodą i niestety zmarli…

    Odpowiedz
    • Ola

      Niestety, ale moje wszystkie koleżanki, które poszły posłusznie, jak baranki i poddały się procedurom, zmarły po 3-6 miesiącach. Ja nie zgodziłam się na takie „leczenie”, jakie tylko potrafi nam zaoferować nasze lecznictwo i żyję czwarty rok.
      A Pani M. Braunek brała chemię. Na swojej stronie na facebooku ma zdjęcie, jak chemia płynie do jednej i do drugiej ręki do żył.

      Odpowiedz
  23. duśka

    lekarstwo na raka ? proszę bardzo– http://praktycznosc.blogspot.com/2010/03/domowy-wyrob-kapsaicyny-pomocnej-w.html . KAPSAICYNA działa cuda . jest to skuteczny i naturalny lek a nie chemiczne świństwo , którym trują chorych ludzi. A na bóle stawów i nerwobóle do nacierania/4 papryczki chili i 0,5 l spirytusu/ papryczki poszatkować i zalać spirytusem .oczywiście nasionka też. po 3 dniach mikstura jest gotowa. A na przeziębienie i grypę 1 łyżeczka w małej ilości soku lub herbaty kilka razy dziennie i bakterie nie mają szans. Od 5 lat nie choruję. zawsze mam miksturkę w lodówce i zażywam jak tylko coś mnie dopada . Omijajcie apteki szerokim łukiem bo tam tylko chemia. polecam wykłady pana Jerzego Zięby – bezcenne. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  24. kariolka

    Ja znam człowieka,który prowadzi fundację,walczy z rakiem za pomocą żywności właśnie. Wyleczył raka u wielu osób a jeździ po całym świecie. Wpłaty są całkowicie dobrowolne-żeby miał na przejazd w obie strony. Bardzo miły ,starszy człowiek znam go od wielu lat.Prowadzi też audycje w radiu internetowym.

    Odpowiedz
  25. sho

    Nie czytalam wszystkich komentarzy, moze ktos o tym pisal. W skrocie – rak pojawia sie w zagrzybionym organizmie. Pojawia sie zeby zwalczac grzyba, tymczasem szkodzi nam jako nowotwor. Trzeba nie doprowadzic do rozwoju grzyba tzn candidi. Wiecej w Leczenie dieta Marek Zaremba

    Odpowiedz
  26. Joanna

    Większość ludzi stosujących naturalne produkty uważa, że lekarze są beee i chcą nam wszystkim zrobić krzywdę. Ale prawda jest też taka, że bez lekarzy w niektórych sytuacjach nie jesteśmy sobie sami pomóc. Niestety alternatywne leczenie nie pomoże przy złamanej nodze, pękniętym tętniaku, czy zawale serca. Owszem możemy za[pobiegać, ale jeśli nam się nie uda to bez szpitala i lekarza niestety pozostaje grabarz. Tak czytam wypowiedzi i dochodzę do wniosku, że w większości mieliście wielkiego pecha bo każda wasza wizyta u lekarza kończyła się wykupieniem połowy apteki. Moja córka często miewała zapalenie ucha i tylko jeden raz dostała antybiotyk bo inne leczenie nie pomogło. W pozostałych przypadkach obyło się prawie bez leków – bo NaCl trudno lekiem nazwać + coś na zbicie temperatury jeśli była wysoka. Lekarze leczący moją rodzinę dalecy są od wypisywania antybiotyków – nie pamiętam kiedy ostatnio coś takiego kupowałam. Zatem nie równajcie wszystkich do jednej kreski. Bo jest wielu lekarzy którzy leczą ziołami a po „ciężką artylerię” sięgają w ostateczności.
    Wady serca mojego dziecka nie dało się wyleczyć naturalnie – potrzebna była operacja. Stawianie tylko na naturę czasami może przynieść wiele szkody. Znanych jest wiele przypadków gdy tragicznie się kończyło zrezygnowanie lub wręcz nie podjęcie leczenia medycznego. Ot chociażby przykład zagłodzonej dziewczynki.
    Propagowanie zdrowego trybu życia, stawienie na naturę, ruch, zdrowe ekologiczne żywienie jak najbardziej. Ale pamiętajmy, że czasami to może nie wystarczyć.

    Odpowiedz
  27. arturwyr

    Słyszałem, że rak bierze się z chemii w jedzeniu, a także wszczepiają go nam – już jako niemowlakom – w szczepionkach (a właściwie to jakieś substancje, które mają bronić przed rakiem). A także, aby uchronić się przed nowotworami, trzeba wyrzucić plastikowe naczynia z kuchni. A także nie używać elektroniki, szczególnie telefonów komórkowych, no i nie palić. A także – co jest dla mnie nowością – jeść witaminę U, B17 itd.

    Ludzie, to jest jakaś paranoja. Póki co, prawdopodobnie NIKT nie wie skąd się bierze rak, a tym bardziej, jak się przed nim bronić.

    Moja rodzina (rodzice, dziadkowie) nigdy przesadnie nie interesowała się zdrowiem, a nikt nie miał raka (serce, alzheimer to i owszem). Rodzina mojej żony również nie interesowała się zdrowiem i prawie każdy wcześniej lub później ma jakiś nowotwór. Wygląda na to, że przede wszystkim jest to uwarunkowane genetycznie i prawdopodobnie nic z tym nie możemy zrobić. Oczywiście, zdrowy tryb życia, ruch, świeże powietrze, witaminy… to wszystko jest podstawą, choćby dla dobrego samopoczucia. Ale obawiam się, że nie ma żadnego związku z nowotworami.

    Odpowiedz
    • śliwka

      Natknęłam się na tę stronę przypadkowo. Niektórzy tutaj pomstujecie nad spiskiem wobec boga ducha winnym pacjentom onko i osobom, które kiedyś zachorują na nowotwór złośliwy. Jestem po terapii raka sutka. Zmiany u mnie nie były duże (wcześniej miałam regularne badania przesiewowe), wyniki histopatologiczne wykryły małą złośliwość mojego raka, więc uniknęłam chemii. Miałam natomiast pacjenta po chemii w rodzinie. Chemię podaje się w przypadkach, kiedy komórki rakowe dzielą się stosunkowo szybko. Określa to parametr Ki-67 w badaniu patologicznym. Druga sprawa, że chemię (każdy pacjent ma indywidualnie dopasowaną terapię) podaje się dożylnie, bo ta działa właściwie od razu i nie wykańcza żołądka. Ktoś sugerował, że amigdalina (b-17) to zamiennik chemii. W sumie cyjanowodór z pestek owoców też jest trucizną, tak samo, jak składowe chemioterapii, tylko że chemię konwencjonalną podaje się pod nadzorem lekarza i tylko wtedy jeżeli stan pacjenta jest na tyle silny, aby poradzić sobie z osłabieniem. Ta chemia ma za zadanie powstrzymanie podziału komórek – proliferacji. Wszystkich komórek.
      Chciałam dodać, że jak już człowiek ma zdiagnozowanego raka, to suplementowanie grzybków, kawy, kurkuminy czy innych ziół na wiele się nie zda, bo jak już jest guz, to należy działać radykalnie. Cholerstwo panoszy się po organizmie chłonką.
      Co do wspomnianego na wstępie spisku, to proszę sobie uzmysłowić, że wszyscy jesteśmy śmiertelni, a rak może dopaść lekarza, farmaceutę czy koronowaną głowę. Dobrze jest dmuchać na zimne i się diagnozować od czasu do czasu.

      Odpowiedz
  28. Mortowiak

    Zuza a wiesz że B17 została udowodniona jaki nieskuteczne w zwalczaniu raka?
    Nie mogę za to znaleźć nic o witaminie U jak ją nazwałaś, skąd czerpiesz informacje o niej? Jakieś konkrety możesz podać?
    Polecam pubmed jako źródło informacji a nie jakieś szemrane strony. Można się tam dowiedzieć że np. że z przebadanych metod to duże nadzieje wiąże się z kurkumą w zwalczaniu nowotworów układu pokarmowego oraz w THC przy zwalczaniu glejaków.

    Odpowiedz
    • Zuza
      Zuza

      Mortowiak, źródła znajdziesz we wpisie. Jak dobrze poszperasz w necie, natkniesz się na więcej. Dzięki za podpowiedź, z chęcią zajrzę również do polecanego przez Ciebie źródła.

      Odpowiedz
      • Patrycja

        Szanowna Pani. PubMed jest to wyszukiwarka artykułów z zakresu nauk biologicznych i medycznych. Aż strach pomyśleć, w jaki sposób była pani w stanie przygotować swój wpis, nie korzystając z tego (lub podobnego) rzetelnego źródła wiedzy?

  29. X

    Rysia nie wiem w jakim Ty swiecie zyjesz ale w moim coraz mlodsze osoby zapadaja na ta chorobe przyklad rak trzustki o ktorym kiedys mowiono rak starcow dzisiaj coraz mlodsze osoby na ta odmiane zapada przyklad Anna Przybylska lat 36.

    Odpowiedz
  30. aga

    Rak zawsze był tylko nie bylo na ten temat tyle informacji jak teraz.Mam znajoma co pracuje ponad 30 lat na onkologii i wtedy bylo tak samo duzo przypadkow tej choroby. Jedynie teraz sa szybsze metody jej wykrywania.

    Odpowiedz
  31. Lena

    Witam was serdecznie,ciekawy artykuł i komentarze.Zapraszam do poczytania naszego bloga,w którym opisujemy chorobę nowotworową naszego syna i jak udało się ją pokonać dzięki witaminie B17 i terapii metabolicznej-www.idacpodprad.blogspot.com

    Odpowiedz
  32. Riccardo1213

    Pół szklanki soku ze słodkiej kapusty na pół godziny przed jedzeniem a szczególnie na noc przed snem co najmniej 2 godż. po jedzeniu świetnie wpływa na wyleczenie wrzodów żołądka i 12-cy. NIE ma lepszej rzeczy! Kapusta goi rewelacyjnie. Najciężsi wrzodowcy ( nie mogący spać po nocach z bólu) już po tygodniu nie czuli bólu. To jest 120-to procentowa prawda.. Wrzody odzywają się wiosną i jesienią i czy my to chcemy czy nie i to jest najlepszy sposób na szybkie podleczenie organizmu. Ale trzeba ze 2-4-ch tygodni ten sok spożywać !!!!!!!!!!!!!!

    Odpowiedz
    • Jaaga

      Medycyna też radzi sobie z tym dobrze. Mnie wrzody dorwały 20 lat temu, gdy byłam na stypendium w Belgii, u nas wtedy radziło się tylko siemię lniane itp i uznawano to za przewlekłą chorobę spowodowaną m.in. stresem, więc byłam w szoku, gdy tamtejszy lekarz powiedział mi o Helicobacter i jedna seria antybiotyków załatwiła sprawę. Do dzisiaj nie mam żadnych problemów. Nie można więc odrzucać totalnie medycyny, ale mądrze wspierać odpowiednim odżywianiem.

      Odpowiedz
    • andrea

      Jedzenie nasion z owoców nie jest niczym nadzwyczajnym w przyrodzie. Z pomocą zwierząt w ten sposób rozmnażają się rośliny. Ważne, aby struktura pestki nie została naruszona, bo wtedy cykl rozrodczy roślin zostanie zatrzymany. Rośliny chronią zawartość pestki, często czyniąc ją trującą. Nie tyczy się to wszystkich pestek, ale umiar w jedzeniu cyjanku jest wskazany.

      Odpowiedz
  33. Emma

    jakie manie sposoby na helikobakter? wiem ze dieta a co dalej.Nie chciała bym przyjmować antybiotyków

    Odpowiedz
  34. Miron

    Płaska ziemia, śmiertelne szczepionki i uzdrawiające witaminy – „to oni, to oni są winni mojego upadku i robią to dla pieniędzy. Bo ja ich nie mam a oni tak”!!!!

    Dzizus!! Sensacja goni sensacje… Nie widzicie, że wy wszyscy żyjecie konspiracjami. To jest to co was napędza. Jak każdy szukacie kozła ofiarnego za wasze niepowodzenia, choroby i problemy w związkach. Rodzicie się i spędzacie beztroskie dzieciństwo pełne marzeń, a jak dorastacie i widzicie że coś jest nie tak, bo inaczej sobie wymarzyliście świat to zaczynacie szukać wyjaśnień i kozłów ofiarnych zamiast wziąć się za siebie i dojść do czegoś. Dlaczego? Bo tak jest łatwiej.
    Co z tego że jesteście nieukami którzy nie uważali w szkole i to wyłącznie wasza wina że tak skończyliście, jest internet mogę założyć blog i zacząć szerzyć tępotę, którą się usprawiedliwię a i może zdobędę trochę sławy i kasy.

    NIE UFAM LUDZIOM, KTÓRY WYPISUJĄ PIERDOŁY NA BLOGACH BEZ ICH POTWIERDZENIA (PODAJ ŹRÓDŁA SWOJEJ WIEDZY – CZY TO MOŻE WIDZIAŁAŚ NA YOUTUBIE?)
    I LUDZIOM KTÓRZY PISZA TYLKO I WYŁĄCZNIE – JUŻ SAMO TO ŚWIADCZY ZE NIE MASZ ŻADNEJ WIEDZY!!!

    Okrutna prawda – cyjanek jest trujący i to, że występuje z jakąś witaminą nic nie zmienia. Po prostu w małej ilości nic nam nie zrobi, choć podany z witaminą C która wzmacnia jego działanie może być śmiertelne.

    Amigdalina (z łac. amygdalum – migdał, z gr. αμυγδάλη – migdał) – organiczny związek chemiczny z grupy glikozydów (nitrylozyd) występujący w nasionach wielu roślin, np. migdałowca zwyczajnego (Amygdalus communis), pigwy pospolitej (Cydonia oblonga), czeremchy (Padus) i niektórych drzew owocowych (m.in. moreli, wiśni, śliw, brzoskwiń). Nadaje pestkom specyficzny gorzki smak i aromat. W organizmie rozkłada się na glukozę, aldehyd benzoesowy i cyjanowodór. Amigdalinę po raz pierwszy wyodrębnili z gorzkich migdałów w 1830 roku francuscy chemicy Pierre-Jean Robiquet i Antoine François Boutron-Charlard[3]. Amigdalinę można w prosty sposób wyizolować z nasion pestek migdałów używając rozpuszczalników organicznych[4]

    W latach 20. XX wieku Ernst Theodore Krebs, Sr. ogłosił teorię, że amigdalina może być skutecznym lekiem na raka, jednak stwierdził, że jest ona zbyt toksyczna do stosowania u ludzi. Koncepcję leczenia raka amigdaliną podjął jego syn, Ernst Theodore Krebs, Jr., opracowując mniej szkodliwą w założeniu pochodną amigdaliny, którą nazwał Laetrile (analizy preparatów handlowych o nazwie Laetrile wykazały jednak, że ich podstawowym składnikiem jest naturalna amigdalina). Z kolei mieszanina amigdaliny i jej formy zmodyfikowanej została określona przez Krebsa jako „witamina B17”. W opisach i specyfikacjach preparatów nazwy te są używane jednak wymiennie[5].
    Badania kliniczne nie potwierdziły antynowotworowego działania amigdaliny[5][6][7]. Nie stwierdzono zmniejszenia guzów, wydłużenia czasu przeżycia, złagodzenia objawów choroby nowotworowej lub poprawy samopoczucia pacjentów[5]. Powstający podczas rozpadu amigdaliny cyjanek jest silną trucizną i może być przyczyną zatruć[8][7], szczególnie przy jednoczesnym zażywaniu witaminy C[9].

    1) Amigdalina (CID: 656516) (ang.) w bazie PubChem, United States National Library of Medicine.
    2) Department of Chemistry, The University of Akron: Laetrile (ang.). [dostęp 2012-02-10].
    3) A chronology of significant historical developments in the biological sciences (ang.). Uniwersytet w Hamburgu, Department of Biology, 2002-08-18. [dostęp 2013-04-12].
    4) Andrzej Günther, Amigdalina – jako wstęp do związków naturalnych, „Chemia w Szkole”, ISSN 0411-8634.
    5) Unproven methods of cancer management. Laetrile. „CA: A Cancer Journal for Clinicians”. 41 (3), s. 187–192, 1991. DOI: 10.3322/canjclin.41.3.187. PMID: 1902140.
    6) Cassileth BR., Deng G. Complementary and alternative therapies for cancer. „The Oncologist”. 9 (1), s. 80–89, 2004. DOI: 10.1634/theoncologist.9-1-80. PMID: 14755017.
    7) Milazzo S, Horneber M. Laetrile treatment for cancer. „Cochrane Database Syst Rev”, s. CD005476, 2015. DOI: 10.1002/14651858.CD005476.pub4. PMID: 25918920.
    8) B. O’Brien, C. Quigg, T. Leong. Severe cyanide toxicity from ‚vitamin supplements’. „Eur J Emerg Med”. 12 (5), s. 257-258, 2005. PMID: 16175068.
    9) Bromley J., Hughes BG., Leong DC., Buckley NA. Life-threatening interaction between complementary medicines: cyanide toxicity following ingestion of amygdalin and vitamin C. „The Annals of Pharmacotherapy”. 39 (9), s. 1566–1569, 2005. DOI: 10.1345/aph.1E634. PMID: 16014371.

    TAK, TO NA DOLE TO SĄ ŹRÓDŁA INFORMACJI, KTÓRE POTWIERDZAJĄ PRAWDZIWOŚĆ TEGO TEKSTU!!!
    I choć to jest przyklejone z Wikipedii, to i tak ufam im bardziej niż Tobie, bo jest potwierdzone wieloletnimi badaniami, niektórymi jeszcze Z PRZED CZASÓW KIEDY ISTNIAŁY ZACHŁANNE FIRMY FARMACEUTYCZNE!!!
    A KIM TY JESTEŚ I CZEGO DOKONAŁAŚ ŻE WYSUWASZ

    Najlepsze jest to, że osoba o której wspomniałaś – Ernst Theodore Krebs sam powiedział że związek ten jest SILNIE TRUJĄCY. Oczywiście że każdego organizm jest inny i inaczej może absorbować lub tolerować truciznę lub reagować na związki które zwalczają raka.

    Oczywiście że firmy farmaceutyczne zarabiają masę kasy na lekach, które muszą się sprzedawać żeby oni mieli kasę na odszkodowania dla ludzi za skutki uboczne tych leków. Koło się zamyka – wiem jak to działa bo sam kiedyś pracowałem dla takich firm, gadałem z handlowcami, dyrektorami i chemikami. Fakt, kasa rządzi światem, ale to nie jest powód aby wypisywać niepotwierdzone brednie na internecie. Czy wiesz, że ludzie biorą sobie takie rzeczy na poważnie i zaraz zaczną jeść pestki z moreli i przegryzać je witaminą C. Ciekawe ile ludzi już wylądowało na ostrym dyżurze z płukanką żołądka przez twój „niewinny” post. Pomyślałaś o tym? Jak tam twoje sumienie? Pomyśl też o niewinnych dzieciach które są w 100% zdrowe jednak ich puste madki (tak przez d – poszukaj sobie na internetach co to) z nudów czytają te brednie i zaczną je truć!! JAK TAM TWOJE SUMIENIE?? Może masz racje, ale dopóki tego nie potwierdzisz doświadczeniami i badaniami, nie powinnaś pisać takich rzeczy!!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz