Codzienność – absurd goniący absurd. Ciągle jedziesz bez trzymanki (albo wręcz bez kierownicy), o hamulcach nie wspomnę. Balansujesz na krawędzi, mijasz się z czasem i nie czujesz do tego wszystkiego mięty. Ale i tak największym absurdem jest co innego.

Absurd 1. – Na haju

Ciężki poranek, wyczerpujące popołudnie, a i wieczór nie pozwala wytchnąć. Stale ktoś coś od Ciebie chce. Liczba spraw do załatwienia jak na jeden dzień (…raptem dwudziestoczterogodzinny przecież) już dawno przekroczyła jakiekolwiek granice możliwości. A część rzeczy, rzecz jasna, ciągle niezrobiona.

Na szczęście przychodzi wreszcie koniec dnia (Skaczesz z radości? Wcale nie. Nie masz siły się nawet zgiąć). Traktujesz ciało ciepłym, tak długo wyczekiwanym strumieniem wody. Suszysz się w te pędy i wsuwasz się pod kołdrę. Dla fasonu czytasz może jeszcze nawet kilka stron książki, ale i tak cały wszechświat wie, do czego to zmierza. Czujesz kiełkującą lekkość, przepuszczasz przez palce urywki minionego dnia, aż w końcu najcudowniej w świecie odpływasz.

Absurd 2. – Raz, dwa… Sto?

No więc smacznie sobie zasypiasz. Jest doskonale… I nagle Twoje biedne uszy harata ta cholerna melodyjka. Otwierasz jedno oko, sięgasz po rozszalały telefon (naukowcy musieli być niespełna rozumu tworząc tę szaloną technologię), patrzysz na wyświetlacz i… Madafaka cycek. Czas wstawać. Godzinę temu.
Nieprawdopodobne, kuriozalne, niedorzeczne. Jestem przekonana, że ktoś gdzieś manipuluje czasem. Musi tak być. Innego wyjścia nie widzę.


Podsumowując te dwa absurdy, przytoczę napotkane kiedyś w internetach, jakże trafne słowa:

Kładziemy się spać, o której nie chcemy,
żeby wstać, o której nie chcemy,
żeby robić to, czego nie chcemy.

Absurd 3. – A największym absurdem jest to…

… że no cóż – życie jest piękne. Absurdalne, ale piękne.

A gdy naprawdę masz już wszystkiego bezapelacyjnie dość i krzyczysz każdą komórką ciała, zawsze możesz przecież włączyć stop klatkę. Pozwól sobie czasem na zrobienie czegoś na przekór wszystkiemu (klik). Żeby egzystencja była jeszcze piękniejsza.
I bardziej absurdalna 🙂

O Autorze

Zuza

Podobne Posty

3 komentarze

Dodaj komentarz