Kto by nie chciał umieć grać na gitarze. Ja (drżyjcie sąsiedzi) z pewnością chcę 🙂
Z góry założyłem, że nie ma co miesiącami szukać doskonałego sprzętu, w okazyjnej cenie. Lepiej poświęcić ten czas na praktykę. Nawet na byle czym. Także szybkie rozeznanie na allegro, sortowanie od najtańszego (razem z dostawą oczywiście) i oto tydzień później przyszło narzędzie mojej przyszłej sławy.

Jack do gitary, jack do wzmacniacza, piecyk do prądu. Testowe, zamaszyste uderzenie w struny… I jeeest MOC! Jest fajnie. Przyjrzyjmy się jednak bliżej. Strun jest więcej niż jedna, to trochę utrudnia sprawę. Do tego są jakieś podziałki na patyku. Hmmm.

Dzień 8. Rozdział pierwszy. Nauka gry z podręcznika.

Kupuję w księgarni „Gitara dla debili”. Struny się nazywają. E, A, D, G, B i E. Podziałki to „PROGI”. Naciskając odpowiednią strunę na odpowiednim progu uzyskujemy konkretny dźwięk. Co daje 132 różne dźwięki? Jakim cudem się na tym gra, jak to ogarnąć? Kolejny rozdział uchyla debilowi rąbka i wprowadza czytelnika w akordy, czyli „współbrzmienie co najmniej trzech dźwięków o różnej wysokości i nazwie”.

 

Czyli naciskam 3 struny na odpowiednich progach i brzdęk po wszystkich. Potem 3 inne struny na innych progach i brzęk, ale teraz bez pierwszej struny. Proste.
Ćwiczymy. Zagraj akord E, potem zmień na Em, potem A i C. Brzdęk, brzdęk, brzdęk, brzdęk. Teraz raz E, dwa razy Em. No fascynujące to to nie jest. Piosenki raczej tak nie brzmią. Postawie gitarkę w rogu i odpocznę chwilkę.

Dzień 20. Tak a propos marnowania czasu 🙂
Co to tak wystaje zza drzwi? O, gitara! No to robimy drugie podejście. Sprawdzę w internecie, może są jakieś proste melodyjki na zachętę. No jest tego trochę i to w całkiem przystępnej formie. Zapis piosenek przedstawiony jest zazwyczaj za pomocą tabulatury. Jest to proste, graficzne przedstawienie 6-ciu strun, na których kolejno, cyframi pokazane są progi, które trzeba nacisnąć. Najbardziej ociężali (czyt. ja) zaczynają oczywiście od „Nothing else Matters”. Nic nie trzeba przyciskać, wystarczy szarpać odpowiednią strunę 🙂 Noo w końcu słychać jakąś melodie!

tab

Dzień 21-30.
W wolnych chwilach wynajduję swoje ulubione kawałki i próbuję coś grać. Jest i Iron man. I Harry Potter. I Drużyna A. Jest fajnie, ale jakoś czuję, że mnie to w żaden sposób nie rozwija. Może wrócę do książki?
Zagraj C. Zagraj Em. Zagraj A. Uff. Postawie gitarkę w rogu i odpocznę chwilkę.

Dzień 112. Wcale nie marnuję czasu.
O, gitara. Sprawdzę czy ciągle jest MOC. Jack do gitary, jack do wzmacniacza, piecyk do prądu. Testowe, zamaszyste uderzenie w struny… BAM! Jest CIEMNO. Z piecyka unosi się dym. Widocznie potraktował swoją nazwę zbyt dosłownie. Albo też nie należy kupować zestawu gitara+piecyk+gratisy z darmową dostawą za 220 zł. Włączę korki, postawie gitarkę w rogu i odpocznę chwilkę.

Podsumowując dotychczasową naukę gry z książki
Plusy:

Cena. 35zł i jazda. Nauczymy się z niej: historii gitary, konserwacji gitary, strojenia gitary za pomocą kamertonu, grania akordów z rodziny A, grania akordów z rodziny D… Etc.
Minusy:
Kogo to wszystko do cholery interesuje.

Dzień 273. Rozdział drugi. Chwała youtuberom.

W trakcie przeprowadzki zauważyłem znajome przedmioty. Piec co prawda już nie grzeje, ale ciągle fajnie wygląda, idzie więc ze mną do nowego domu. Po wybebeszeniu jest całkiem udanym schowkiem na router 🙂

router
Gitarka ciągle plumka, niestety bez wzmacniacza ledwo słyszalnie. :/

Dzień kolejny.
Nie mam wzmacniacza, kostki do gry też się gdzieś pogubiły przy przeprowadzce. Zostaje więc gra palcami, zobaczymy co z tego będzie. Www.youtube.pl. „play on guitar with fingers”. Rzut okiem na wyniki i…. Bingo!

Przez kolejny miesiąc mój nowy guru naucza mnie techniki Finger Style. Nothing else Matters weszło na zupełnie nowy poziom 🙂 Wrzucił również miliardy piosenek, podpowiedzi i innych nauk. A przynajmniej tuziny. Szczere polecam gościa, wyjaśni podstawy, postawy i całą resztę jak krowie na miedzy. JEDNAK. A jednak nudna nauka akordów jest niezbędna. Nauczyciel często posługuje się nazwami chwytów w trakcje lekcji. Przepraszam się więc z książką i uczę się podstawowych akordów. Nie, nie, tym razem gitara nie pójdzie w kąt, dam radę!

Dzień 290.
Siłą rozpędu kupuję po okazyjnej cenie przyzwoity, używany wzmacniacz, moja kariera rockmana wyraźnie nabiera tempa. Finger Style zaczął rozbrzmiewać echem po całym domu. Kobieta przestaje mnie kochać. Sąsiedzi patrzą spode łba. Pewnie dlatego, że póki co fatalnie mi to wszystko wychodzi. No cóż, nikt nie powiedział, że będzie łatwo i przyjemnie! Przynajmniej dla nich 🙂

Podsumowując Youtuba
Plusy:

Cena. Zupełnie za darmo. Znajdziesz lekcje dotyczące praktycznie wszystkiego, każdej piosenki, w każdym stylu. Gra z kimś, nawet jeśli są to tylko nagrania, jest o wiele przyjemniejsza. Rzeczywiście widzisz, co masz robić. Nie jest to już nudna nauka z książki.
Minusy:
Musisz wiedzieć czego szukać. Nauka nie jest w żaden sposób uporządkowana, co niestety wstrzymuje w dużym stopniu dostrzegalne postępy. Jakiś podręcznik jest więc jednak mile widziany.

Dzień 320. Witamy w 21 wieku

Naciąg strun z każdym dniem słabnie, w związku z czym gitara wymaga regularnego strojenia. Nie ma sprawy, mam elektrowniczy stroik, chwila moment i gotowe. Gorzej jak bateria padnie i trzeba się ruszyć do sklepu po nową. Lenistwo bierze jednak górę. Na pewno jest jakaś apka na telefon…
To zmieniło wszystko. Wyobraź sobie kombinację Guitar Hero z nauką gry na PRAWDZIWEJ gitarze. Ktoś to wymyślił i nazwał Yousician. Nie opiszę tego słowami, dlatego wrzucam filmik:

Dzięki tej apce masz osobistego nauczyciela, który nie tylko wszystko pokazuje, uczy i tłumaczy, powoli zwiększając poziom trudności, ale także SŁUCHA, jak grasz. Sugeruje poprawę tempa, ewentualnie doradza dostroić gitarę, automatycznie przełączając na stroik. A to wszystko w formie zabawy i lekkiej grywalizacji.

Plusy:
Jak wyżej.
Co tydzień przesyłają także krótkie podsumowanie Twoich dokonań, co dodatkowo wspiera motywację 🙂
overview
Minusy:
Wsparcie „nasłuchu” nauczyciela masz tylko przez kilkanaście minut dziennie. Również po upływie tego czasu możesz się poruszać jedynie po już odblokowanych lekcjach, dalej nie przejdziesz. No i reklamy. Co chwilę reklamy. Jest oczywiście wersja Premium, zaczynająca się od 10 dolarów miesięcznie – czyli 0 reklam i możliwość nauki non stop.

10 dolarów za miesiąc = ~40 zł. Standardowo jedna godzina gry z nauczycielem w realu kosztuje 40 zł. Tutaj jest cały miesiąc. 720 godzin gry za 40 zł. To chyba jednak plus?

Jak więc najlepiej / najtaniej zacząć naukę gry na gitarze?

1. Kup gitarę. Sugeruję jednak nie brać najtańszego sprzętu 🙂
2. Zorientuj się o co chodzi z tabulaturą.
3. Ściągnij Yousician.
4. Bądź gwiazdą rocka. Przynajmniej w swoim mniemaniu.

4 komentarze

    • Michał
      Michał

      Może jeszcze kiedyś spróbujesz. Po początkowej fazie, kiedy już przestają krwawić palce, brzdąkanie robi się całkiem przyjemne. Przynajmniej dla mnie ;]

      Odpowiedz

Dodaj komentarz