Nie musi być sztampowo. Co więcej – być nie powinno. No bo kogo setny raz bawi ten sam kawał? Ok. mnie, ale to kwestia sklerozy. Tyle o moich zaburzeniach, czas na podryw. I nie będzie też wcale o dowcipach.

Do boju!

1. Nie bądź przezroczysty

Schodzę sobie dzisiaj na przerwę obiadową do barku obok firmy. Przy wejściu moje uszy mijają jakąś dziwną, głośną rozmowę telefoniczną. Nic z niej nie pojęłam, ale zwróciłam uwagę na jej autora. Rozmiary koszykarza, grzywka stercząca na wszystkie strony, fajtłapowatość. Podskakiwał zabawnie łapiąc spadający mu uparcie kask rowerowy. Na nogach odblaskowe nakolanniki.

2. Bez inicjatywy ani rusz

Wchodzę do środka, zamawiam strawę i siadam grzecznie, aby poczekać. Nie nudzę się zbyt długo, dosiada się do mnie jegomość od kasku. Nie jestem osobą aspołeczną (on zdecydowanie też nie), więc następuje między nami wymiana zdań.

3. Błyśnij

Rozmowa schodzi na temat zdrowego odżywiania. Zaciekawiona słucham jak to lekkomyślni ludzie spożywają świnie. Jegomość wyraża nadzieję, że nie zamówiłam sobie tego paskudztwa na obiad. Ups… Nigdy więcej mam się nie dopuszczać takiej zbrodni (na samej sobie oczywiście). Cwaniary się nie pocą, więc nie pozbywają się świństwa z paszy, którą je faszerują. Zatem my konsumujemy je ze wszystkim co najgorsze.
Koszykarz intensywnie bulwersuje się też nieudolnym łączeniem pokarmów i tak powszechnym spożywaniem różnego dziadowego jedzenia (przetworzone, napompowane chemią, psu by nie dał).

4. Voilà – oto i rozśmieszenie

Wtedy to właśnie staje przed nami kelnerka z małym co niecem dla mojego towarzysza. W jednej chwili wybucham niepohamowanym, głośnym śmiechem. Na stole ląduje imponujące rozmiarem panierowane mięsne „coś”, bogato przyozdobione lepkim, majonezowym sosem. Plus kopa frytek naturalnie. I szklanka coli.

Uwaga, podsumowanie:
Panowie, powyższe kroki można wykonywać w różnej kolejności. Powtarzać, miksować, poddawać ewolucji. Albo w ogóle zrobić co innego. Ważne, że rozśmieszycie kobietę 🙂

Dodaj komentarz