Nadchodzi dzień w życiu młodego mężczyzny kiedy musi wyruszyć na poszukiwanie Pierścienia. Tego Jedynego. Nieraz się zdarza, że poziom skomplikowania takiej wyprawy byłby godny spisania kolejnej trylogii. No nie mamy łatwo chłopaki, ale przeznaczenie samo się nie odnajdzie.

Przemierzając bezkresne stepy pobliskiej galerii handlowej dość szybko natrafiłem na pierwszą Sieciówkę. Na sam widok gablotek zacząłem się stresować. Weird. Biorę głęboki oddech i wchodzę. Spodziewali się mnie. Ledwo wszedłem już zza rogu przyatakowała mnie Blond kitka.
– W czym mogę pomóc?
Świdruje moją duszę małymi oczkami. Pewnie szuka portfela.
– Szukam pierścionka na Zaręczynowy Paluszek.
Ka ching!
– Oczywiście, zapraszam do gablotki. Jaki kamień Pana interesuje?
– Tradycyjnie, brylancik.
– Zapraszam więc do tej (gablotki). Białe, czy żółte złoto?
Ożesz ty. 1:0 dla ciebie Blondie.
– Mógłbym zobaczyć takie i takie? – wybrnąłem.
– Naturalnie. Jaki rozmiar Paluszka?
2:0
– Jaki rozmiar kamienia?
3:0
W mordę no. Nie ułatwiasz. Trzeba się przyznać, nie ma co.
– Wie Pani co, bo ja to pierwszy raz się oświadczam. Nie znam się na tym. Mógłbym się zapoznać z modelami i cenami?
„No nieee, przyszedł się „zapoznać”…” – Oczywiście – skwitowała Blondie łapiąc zaraz na cel nowego klienta.
Zostawiła mnie. Ehh. Chwilkę popatrzę i idę na lody.

Dobre. Pistacjowe. Rozglądam się za nowym celem. Na lewo kolejna Sieciówka. Kolejna Blondie już złapała ze mną kontakt wzrokowy. Nope, nie mam na ciebie siły, idę dalej.
Moją uwagę w końcu przyciąga prosty i wymowny szyld.

„Jubiler”

W środku koleś w dżinsach i t-shircie. Wchodzę bez zastanowienia.
– Dzień dobry szukam czegoś na Zaręczynowy Paluszek.
– Ale nie wiadomo jeszcze czego?
Rozgryzł mnie.
– No pojęcia nie mam.
– Zapraszam do gablotki, coś wymyślimy. Rozmiarem nie będziemy się na razie martwić, zawsze można skorygować. Pewnie tradycyjnie brylancik, co?
Skinąłem głową. Kumaty.
-Białe, czy żółte?
Zaczyna się.
– Szczerze mówiąc nie wiem jeszcze.
– Ten Jedyny powinien pasować do obrączki, obadaj jaki Najsłodsza widzi kolor obrączki i sprawa będzie jasna.
Konkrety. Kocham konkrety. Zachęcony poziomem chłonności informacji jakim się wykazałem, ciągnął szkolenie dobre 10 minut, pokazując jednocześnie to, o czym mówi na konkretnych modelach. Cała Tajemna Wiedza należy do mnie. Biorę katalog i wizytówkę, przybijam pionę i wychodzę zadowolony.
Na tym zakończę pierwsze podejście, basta na dzisiaj.

Tajemną Wiedzę znajdziecie w kolejnym wpisie, może komuś się przyda! 🙂

http://simplywe.pl/wybrac-pierscionek-zareczynowy-tajemna-wiedza-jubilera-dzinsach/

4 komentarze

    • Michał
      Michał

      Zazwyczaj jest jak piszesz, niekiedy jednak znajdzie się okazja. Zawsze można coś upolować na targach ślubnych. Z drugiej strony, jeśli wpadnie Ci w oko jakiś droższy model, całkiem możliwe, że „zwykły” jubiler wykona dla Ciebie podobny pierścionek – ale w niższej cenie. Trzeba szukać Panowie. Trzeba szukać i kombinować 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz