Nie bacząc na… pomimo… na przekór… – czy nie brzmią cudownie? Zawsze fascynowało mnie robienie czegoś wbrew. Chociażby właśnie zmierzanie donikąd. Zwyczajne brnięcie noga za nogą, bez celu i pośpiechu. Na przekór codziennemu szaleństwu, harmonogramom, obowiązkom i wszelakiemu porządkowi świata. Po prostu.
Nigdy się na to nie odważyłam.

Niepospolite dzieje się przez przypadek

Sytuacja sama mnie pchnęła. Wracałam właśnie z cotygodniowej lekcji śpiewu. Trasa prosta jak drut. Idę więc sobie na pewniaka, podśpiewuję „I can’t make You love me”, patrzę na wystawy sklepów i nagle… Klops. Gwałtowny ucisk żołądka, łapczywe szukanie czegokolwiek co pozwoliłoby mózgowi stwierdzić – spoko Zuza, kojarzę, jest dobrze. Nic z tego jednak. Nie znałam tej okolicy.

Psychologia prawdę Ci powie

Przypomniały mi się pewne zajęcia psychologii ze studiów. Niewysoki profesor, pomarańczowa sztruksowa marynarka (zawsze ta sama, o dwa rozmiary za duża). I te brwi skaczące przy każdym wypowiadanym słowie. Papa Smerf (bo taką ksywą mianowali go studenci) opowiadał o reakcjach organizmu w sytuacjach stresujących. Zabawne, bo sam wyglądał jakby był pod ciągłym ich wpływem. Dzięki temu pamiętam dobrze mądrości, które wtedy przekazywał.

Otóż – są dwie możliwości reakcji organizmu na stres – walka bądź ucieczka. W sytuacjach stresowych mózg wchodzi na mega obroty. Podświadomość wertuje doświadczenia znajdujące się w hipokampie, porównuje je z obecną sytuacją i ocenia możliwości wydolnościowe organizmu. Synapsy łączą, przekazują i w końcu zostaje podjęta najlepsza dla nas decyzja. To wszystko w ułamkach sekundy oczywiście.

Na przekór wszystkiemu

Prawdopodobnie mój mózg odbył właśnie tę ciekawą podróż i stwierdził, że:

  • sytuacja jest na tyle lajtowa, że nie muszę uciekać (bardzo dobrze, bo jestem leniwiec pospolity),
  • a walczyć zwyczajnie nie mam z czym.

Co więc zrobiłam? Poszłam dalej. I nie wiem, czy to kwestia nowego miejsca, czy sytuacji w ogóle, ale zaskoczona dostrzegłam rzeczy maluczkie. Że świat jest różny. Że ma zapachy, kolory, że jest po prostu ciekawy. I że mamy upalne lato, za którym zdarza nam się tęsknić większość roku.

Na co komu piąta klepka? 🙂 Postanawiam – będą kolejne. Wbrew i donikąd. I Wam też polecam. Takie czy inne, byle na przekór. Udanej zabawy!

Dodaj komentarz